<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351</id><updated>2012-02-28T05:26:06.798+01:00</updated><title type='text'>Kulturalny Terrier</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>27</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-1829773899330223211</id><published>2011-05-01T11:22:00.000+02:00</published><updated>2011-05-01T11:22:28.450+02:00</updated><title type='text'>Czasem też pomyślę...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Kwiecień plecień, bo przeplata, tak przeplata, że przeczytałam 11 i pół książki, a napisałam jedynie 2 recenzje. Od ponad 10 lat nie udało mi się przeczytać tylu książek w ciągu jednego miesiąca. Nieskromnie przyznam, że jestem z siebie strasznie dumna :). Natomiast moje rozleniwienie pisarskie zasługuje na karę. Niniejszym zatem składam publiczną samokrytykę i obiecuję poprawę.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W ten majowy weekend życzę wszystkim pięknej pogody, przyjemnego grillowania oraz wielu przeczytanych książek ( na łonie natury oczywiście).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W mojej rodzinie tradycją stało się już majowe czytanie w ogrodzie. Z lampką wina i wysublimowanymi wiktuałami kuchni włoskiej na głos czytamy o przygodach dzielnego komisarza Montalbano. Czyż można milej spędzić dni wolne niźli z książką w ręku?&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-1829773899330223211?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/1829773899330223211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/05/czasem-tez-pomysle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1829773899330223211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1829773899330223211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/05/czasem-tez-pomysle.html' title='Czasem też pomyślę...'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-5277519512700532540</id><published>2011-04-19T12:40:00.000+02:00</published><updated>2011-04-19T12:40:13.944+02:00</updated><title type='text'>Australia gdzie kwiaty rodzą się z ognia Marek Tomalik</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-3h5auRW4LO4/Ta1lHl-aaSI/AAAAAAAAADQ/K085MnHe0Fk/s1600/IMG_0001_2.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-3h5auRW4LO4/Ta1lHl-aaSI/AAAAAAAAADQ/K085MnHe0Fk/s200/IMG_0001_2.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Australia Gdzie kwiaty rodzą się z ognia&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Marek Tomalik&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Otwarte&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: &lt;/b&gt;2011&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 314&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 5&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; „Australia. Gdzie kwiaty rodzą się z ognia” Marka Tomalika to książka podróżnicza, przygodowa i reportaż zarazem.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Marek Tomalik jest zakochany w Australii. Przemierzył ją wzdłuż i wszerz, a swoimi obserwacjami i przepięknymi zdjęciami podzielił się z czytelnikiem. Intensywne kolory okładki przyciągają wzrok. Kolejne zdjęcia w książce zapierają dech w piersiach. Australia jest niesamowita. Intensywna czerwień czy błękit sprawiają, że krew płynie szybciej. Swoją opowieść Marek Tomalik rozpoczyna od opowieści o cudach australijskiej przyrody. Wskazuje, że 80 % zwierząt i 75% roślin to endemity czyli gatunki, które zobaczyć można tylko w Australii. To naprawdę imponująca statystyka. Cała książka pełna jest takich zadziwiających informacji.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Kolejna część książki to relacja z wypraw autora do miejsc, gdzie tradycyjny telefon komórkowy staje się bezużyteczny, a w promieniu setek kilometrów nie ma ludzi. Takich „przygód” Marek Tomalik odbył kilka. Dzika Australia zdaje się fascynować go najbardziej. Autor z pietyzmem planuje swoje podróże, zbiera ekipę, zamawia transport paliwa, który zrzucany jest z samolotu w umówionym miejscu, testuje samochód i jedzie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To wyprawy dla „silnych, prawdziwych mężczyzn” wymagające hartu ducha i umiejętności podejmowania trudnych decyzji. Nie ukrywam, że troszkę brakowało mi kobiecego puntu widzenia podczas czytania tej lektury drogi. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Spora część książki poświęcona została Aborygenom. Marek Tomalik opowiada o rdzennych mieszkańcach Australii z dużym szacunkiem. Fascynuje go ich wiara, kultura i radzi, by nie oceniać Aborygenów po pozorach. Stara się przybliżyć czytelnikowi mistyczną religię Aborygenów, co nie jest łatwe, bo, jak podkreśla, Aborygeni skrzętnie bronią swoich tajemnic, nie chcą ich ujawniać białemu człowiekowi. Chroniąc siebie i swoją tożsamość są gotowi kłamać. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Autor opisuje trudne relacje pomiędzy białymi, a rdzenną ludnością. Przytacza nawet zatrważające przykłady nadal panującego rasizmu. W Australii nadal można spotkać np. bary, gdzie w jednej część obsługiwani są tylko biali, a w innej ( w domniemaniu tej gorszej części ) tylko Aborygeni. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Finalnie, Marek Tomalik opowiada również o białych Australijczykach.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W ocenie autora są to ludzie pogodni, radośni, których mottem życiowym są słowa „ no worries”. To ludzie całkowicie od nas, Polaków, różni. Lubią się przemieszczać, a ich dom nie jest ich twierdzą. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Święta i dni wolne spędzają na plaży, a schyłek życia w camperze podróżując po kraju. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Lektura „ Australii…” to prawdziwa przyjemność. To książka interesująca, świetnie wydana. Fascynujące zdjęcia przyrody i ludzi są dodatkowym atutem tej pozycji. Przede wszystkim jednak książka napisana&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;została przez prawdziwego pasjonata. Człowieka, który swoją pasją zaraża wszystkich wokół i czytelnika.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ja wierzę, że Marek Tomalik kocha Australię miłością prawdziwą. Ja chcę do Australii &lt;span style="font-family: Wingdings; mso-ascii-font-family: Calibri; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-char-type: symbol; mso-hansi-font-family: Calibri; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;&lt;span style="mso-char-type: symbol; mso-symbol-font-family: Wingdings;"&gt;J&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-5277519512700532540?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/5277519512700532540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/04/australia-gdzie-kwiaty-rodza-sie-z.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5277519512700532540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5277519512700532540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/04/australia-gdzie-kwiaty-rodza-sie-z.html' title='Australia gdzie kwiaty rodzą się z ognia Marek Tomalik'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-3h5auRW4LO4/Ta1lHl-aaSI/AAAAAAAAADQ/K085MnHe0Fk/s72-c/IMG_0001_2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-4953897008211018821</id><published>2011-04-13T18:12:00.000+02:00</published><updated>2011-04-13T18:12:22.390+02:00</updated><title type='text'>Wysoki. Śmierć Camerona Doomagee. Chloe Hooper</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Wcl1YzzV_hw/TaXKlH8YeII/AAAAAAAAADM/fuP_dsvK8Fg/s1600/IMG_0015_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-Wcl1YzzV_hw/TaXKlH8YeII/AAAAAAAAADM/fuP_dsvK8Fg/s200/IMG_0015_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wysoki. Śmierć Camerona Doomadgee&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; Chloe Hooper&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czarne&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Agnieszka Nowakowska&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;:285&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena&lt;/b&gt;: 5&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Reportaż Chloe Hooper opowiada o relacjach między rdzenną ludnością Australii – Aborygenami, a białymi mieszkańcami kontynentu. Australijczycy w świecie mają opinię wyluzowanych, sympatycznych ludzi, a sam kontynent to raj na ziemi o przepięknych piaszczystych plażach. Czytając „Wysokiego…” przeżyłam szok.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Okazuje się bowiem, że od ponad stu lat w Australii szerzy się rasizm. Prawa wyborcze Aborygeni uzyskali dopiero w latach osiemdziesiątych, wcześniej byli jedynie zwierzętami (!) Do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku Aborygeni byli &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;jawnie &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;dyskryminowani, a kolejne rządy prowadziły oficjalnie politykę rasistowską. Aborygeni to zaledwie 2% społeczności australijskiej. Chloe Hooper przyznaje, że większość białych z południa kontynentu o rdzennych mieszkańcach swego kraju wie jedynie z gazet i telewizji i nigdy ich nie spotkała. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Do napisania „Wysokiego…” skłoniły Chloe Cooper wydarzenia na wyspie Palm Island, które miały miejsce 19 listopada 2004 r. Tegoż dnia biały policjant Chris Hurley aresztował &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Aborygena- Camerona&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Doomagee. Odwiózł go na posterunek policji . 40 minut później Cameron zmarł. Z autopsji wynikało, że miał siniaka pod okiem, a jego wątroba została zmiażdżona. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Odpowiedź na pytanie, co stało się z Cameronem, wydaje się prosta. Sprawa nie jest jednak oczywista dla Australijczyków. Cameron był Aborygenem typem lekkoducha, zaś Chris Hurley to biały uczciwy policjant. Bardzo szybko biali stanęli po stronie Chrisa, a Aborygeni domagali się sprawiedliwego ukarania policjanta, który pobił aresztanta. Pozornie prosta sprawa wywołała falę emocji, a ukrywane animozje i dawne żale znów ujrzały światło dzienne. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Na Palm Island wybuchły zamieszki. Aborygeni domagali się sprawiedliwości. W ocenie białych wyspa Palm Island to „bagno, a ludzie to świnie”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wyspa to prawdziwy raj na ziemi. Zamieszkana jest w większości przez Aborygenów, którzy siłą zostali zmuszeni do osiedlenia się tam. Warto wspomnieć, że w pewnym okresie polityka rządu australijskiego polegała na przymusowym odbieraniu matkom aborygeńskim ich nowonarodzonych dzieci&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i umieszczeniu ich w specjalnych sierocińcach.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Maluchy uczone były języka angielskiego i religii chrześcijańskiej.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nieposłuszeństwo było surowo karane. Tak wyrosło pokolenie „skradzionych Aborygenów”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Biali, za wszelką cenę, próbowali uczynić z Aborygenów takich ludzi, jakimi sami byli. Niszczyli zatem ich szlaki, kulturę, mistyczną religię odbierali ziemię, darowali alkohol.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jacy są Aborygeni dzisiaj? Większość aborygeńskich mieszkańców Palm Island żyje w ubóstwie. Nie mają żadnych perspektyw. Na wyspie szerzy się alkoholizm, a przemoc domowa to norma. 22% wszystkich osadzonych w areszcie to Aborygeni.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Aborygeni&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nie ufają białym, są do nich wrogo nastawieni.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mimo wszystko w poszukiwaniu prawdy Chloe Cooper dociera do tych ludzi i opisuje ich losy. Stara się zrozumieć Aborygenów i dostrzega, że to biali uczynili ich takimi ludźmi. Uparcie drąży i zadaje pytania, chce poznać zmarłego Camerona i jego rodzinę. Pogłębia swoją wiedzę na temat wierzeń Aborygenów.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Z reporterskim zacięciem udaję się na północ Australii, do Doomadgee skąd pochodzi przesiedlona rodzina Camerona. Tam rozmawia z krewnymi zmarłego, poznaje część kultury i tradycji Aborygenów.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Chloe Cooper równie dociekliwie stara się poznać Chrisa Hurleya. Bada jego przeszłość, rozmawia z Aborygenami, z którym utrzymywał relacje zarówno zawodowe jak i prywatne. Niestety, Chris Hurley nie zgodził się na udzielenie wywiadu.&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-4953897008211018821?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/4953897008211018821/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/04/wysoki-smierc-camerona-doomagee-chloe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4953897008211018821'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4953897008211018821'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/04/wysoki-smierc-camerona-doomagee-chloe.html' title='Wysoki. Śmierć Camerona Doomagee. Chloe Hooper'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Wcl1YzzV_hw/TaXKlH8YeII/AAAAAAAAADM/fuP_dsvK8Fg/s72-c/IMG_0015_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-7239163535679549487</id><published>2011-03-29T21:06:00.000+02:00</published><updated>2011-03-29T21:06:33.829+02:00</updated><title type='text'>Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłana Aleksijewicz</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-XvV6DNkSs2w/TZIsrs50BHI/AAAAAAAAADI/AOsPukCgb4A/s1600/IMG_0016_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/-XvV6DNkSs2w/TZIsrs50BHI/AAAAAAAAADI/AOsPukCgb4A/s200/IMG_0016_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wojna nie ma w sobie nic z kobiety&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Swietłana Aleksijewicz&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czarne&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jerzy Czech&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: &lt;/b&gt;349&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 6&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Białoruska pisarka, Swietłana Aleksijewicz, postanowiła oddać cześć i hołd żołnierzom, o których zapomniano – kobietom. Pisząc swój reportaż Aleksijewicz poświęciła setki godzin na rozmowy z kobietami, wylała z nimi morze łez, wykonała tytaniczną pracę.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Kobiety, z którymi się spotkała to żołnierki, które w czasie II wojny światowej walczyły za swój kraj. Były pilotami samolotów, lekarzami, snajperami (!), &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;saperami, pielęgniarkami, walczyły w partyzantce, dowodziły obsługą dział przeciwlotniczych, były w marynarce. Często walczyły w pierwszym szeregu, w walce wręcz, słyszały jak pękają kości, rozłupują się czaszki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Opisują wojnę kobiecymi słowami, opowiadają o kolorach wojny, jej zapachach, mówią o butach, ubraniach. Po kobiecemu.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ich historie są wstrząsające. Większość z nich w czasie wojny przestała być kobietami. Mówiły, że przeżyły dwa życia: mężczyzny i kobiety. Jedna z lotniczek dopiero po latach dowiedziała się, że przeszła zawał. Młodziutkie dziewczęta siwiały.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Opowiadają, jak przyszło im po raz pierwszy zabić, jak zmieniło to ich życie, jak strasznie nienawidziły Niemców, a potem jak od nowa trzeba było nauczyć się słuchać Mozarta czy czytać niemieckich poetów. Ich historie to wojna jakiej nie znamy. Wojna pełna kobiecej emocji, rozterek, walka o kobiecość, to marsz w butach o rozmiarze 42, bo kobiecych rozmiarów nie było,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;to szycie sukienki ślubnej z bandaży oraz kupowanie za wszystkie talony na żywność cukierków. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;To przejmujące opowieści, które na długo wyryją się w pamięci czytelnika.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Relacje żołnierek pozbawione są patosu czy rozważań o byciu bohaterem. Takie historie zarezerwowane są dla mężczyzn. Na wieść o wybuchu wojny, większość z dziewcząt rzuciła się do Komendy Uzupełnień czując, że muszą iść na wojnę, bo tak trzeba, bo Ojczyzna wzywa. Chciały walczyć za swój kraj, pomimo, że Stalin uczynił wszystko, by ich życie stało się nieznośne. Chciały walczyć za swój kraj, pomimo że ich ojcowie, bracia, stryjowie zostali wcześniej zesłani na Sybir bez powodu, wbrew logice. Pomimo tego miłość do kraju zwyciężyła. Poszły walczyć, by wypędzić wroga ze swojego kraju.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Po zwycięstwie musiały nauczyć się żyć od nowa. Znów stały się kobietami. Niestety, Stalin nadal nie kochał swojego narodu, a współrodaczki surowo i niesprawiedliwie oceniły żołnierki. Na wiele lat o nich zapomniano. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Chwała Swietłanie Aleksijewecz, że oddała głos &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;fantastycznym kobietom, które opowiedziały, że „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-7239163535679549487?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/7239163535679549487/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/wojna-nie-ma-w-sobie-nic-z-kobiety.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7239163535679549487'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7239163535679549487'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/wojna-nie-ma-w-sobie-nic-z-kobiety.html' title='Wojna nie ma w sobie nic z kobiety Swietłana Aleksijewicz'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-XvV6DNkSs2w/TZIsrs50BHI/AAAAAAAAADI/AOsPukCgb4A/s72-c/IMG_0016_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-1596352640823792342</id><published>2011-03-23T20:17:00.000+01:00</published><updated>2011-03-23T20:17:20.747+01:00</updated><title type='text'>Foe -J.M. Coetzee</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-K00OdKU8tWY/TYpEKizlILI/AAAAAAAAAC8/zcXAnBcIBMk/s1600/IMG_0006_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh6.googleusercontent.com/-K00OdKU8tWY/TYpEKizlILI/AAAAAAAAAC8/zcXAnBcIBMk/s200/IMG_0006_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Foe&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;J.M. Coetzee&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;ZNAK&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania&lt;/b&gt;:2007&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; Magdalena Konikowska&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 159&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;4&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;W „Foe” Coetzee podejmuje literacką grę z Danielem Defoe i &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;jego Robinsonem Crusoe. Tytułowy Foe, to nikt inny jak pisarz Daniel Defoe. Główną bohaterką swojej powieści uczynił jednak Coetzee Susan Barton. Susan Barton trafia na bezludną wyspę, gdzie spotyka Kruzo i Piętaszka. Na wyspie spędza ponad rok. Zostaje uratowana, wraca do Anglii i próbuje opowiedzieć swoją historię rozbitka. Świadoma braku talentu pisarskiego zwraca się do Foe, by ten opisał jej historię.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W tym miejscu rodzą się pytania o to jak opisać historię rozbitka, jak przedstawić Kruzo, jak sprawić by Piętaszek opowiedział swoją wersję wydarzeń.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Susan obsesyjnie stara się „porozmawiać” z Piętaszkiem, który jest niemy, zrozumieć go. Czy jej się to uda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Foe” to lektura, którą poleciłabym osobom, które mają szerszą wiedzę z literaturoznawstwa. Ja, czytacz hobbysta, bez odpowiedniej wiedzy, czułam, że w „Foe” jest więcej „treści w treści” niźli byłam w stanie dostrzec i że coś mi umkneło.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dla mnie lektura „Foe” była walką z własnymi słabościami. Marne 160 stron czytałam 3 dni. Usnęłam przy niej dwukrotnie. Styl pisania Coetzee, który początkowo mi bardzo odpowiadał, z czasem stał się męczący. Słowo „aliści” długo będzie mnie prześladowało. Przesilenie wiosenne dało mi nieźle w kość. Zmęczenie i rozdrażnienie to tylko drobne symptomy. Na marginesie, to bardzo ciekawy temat: jak własne słabości wpływają na postrzeganie czytanej właśnie lektury. Cóż, w odpowiednim czasie przeczytam "Foe" raz jeszcze. Sama jestem ciekawa, jaki będzie jej powtórny odbiór.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Po spokojnej analizie uznałam jednak, że „Foe” to interesująca książka, którą warto przeczytać. Ciekawy pomysł, świetnie nakreślone postacie oraz stawiane pytania, sprawiają, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;że powieść wymaga głębszego zastanowienia.&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-1596352640823792342?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/1596352640823792342/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/foe-jm-coetzee.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1596352640823792342'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1596352640823792342'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/foe-jm-coetzee.html' title='Foe -J.M. Coetzee'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh6.googleusercontent.com/-K00OdKU8tWY/TYpEKizlILI/AAAAAAAAAC8/zcXAnBcIBMk/s72-c/IMG_0006_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-868854862209990371</id><published>2011-03-21T21:04:00.000+01:00</published><updated>2011-03-21T21:04:22.081+01:00</updated><title type='text'>Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland Murakami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-qJc7SK5tp74/TYeuvlyjznI/AAAAAAAAAC4/DfMtWTJe__c/s1600/IMG_0023_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-qJc7SK5tp74/TYeuvlyjznI/AAAAAAAAAC4/DfMtWTJe__c/s200/IMG_0023_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Haruki Murakami&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: &lt;/b&gt;MUZA S.A&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2008&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Anna Horikoshi&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 478&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 3 +&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; Mogłabym napisać miażdżącą recenzję i wdeptać autora w ziemię, ale po co?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Z przykrością stwierdzam, że książka mi się nie podobała. Czytałam ją przez tydzień, a im więcej na nią patrzyłam, tym większe zniechęcenie mnie ogarniało. Gdzieś około dwusetnej strony popełniłam straszliwy grzech i zajrzałam, a co gorsza, przeczytałam zakończenie książki. Cóż za rozczarowanie, bo niestety nic ciekawego w międzyczasie się nie wydarzyło. Minusem książki są dialogi: patetyczne, wręcz głupkowate, naszpikowane „życiowymi mądrościami” niczym u Coelho.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W książce pojawiają się wątki zupełni nic niewnoszące do fabuły. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Czarnomroki” to jakieś kuriozalne stwory, stworzone po to, by były. Pojawiają się w powieści kilkukrotnie kompletnie niczego nie wnosząc do powieści. Książka podzielona została na dwie równolegle toczące się opowieści. Uważam, że opowieść „Koniec świata” , pomimo, że bardziej irytująca, jest lepsza od Hard-boiled Wonderland, z której wieje nudą. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pomimo wszystko pozostaje fanką Murakamiego i z przyjemnością przeczytam jego inne powieści. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Każdy &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;autor ma prawo do gorszej powieści ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-868854862209990371?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/868854862209990371/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/koniec-swiata-i-hard-boiled-wonderland.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/868854862209990371'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/868854862209990371'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/koniec-swiata-i-hard-boiled-wonderland.html' title='Koniec Świata i Hard-boiled Wonderland Murakami'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-qJc7SK5tp74/TYeuvlyjznI/AAAAAAAAAC4/DfMtWTJe__c/s72-c/IMG_0023_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-8415947985782870180</id><published>2011-03-10T22:31:00.000+01:00</published><updated>2011-03-10T22:31:24.065+01:00</updated><title type='text'>Czerwone gardło Jo Nesbo</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-PLkyQKsp2Cs/TXlB3QNo-OI/AAAAAAAAAC0/2bvRzBiEsTk/s1600/IMG_0032.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh3.googleusercontent.com/-PLkyQKsp2Cs/TXlB3QNo-OI/AAAAAAAAAC0/2bvRzBiEsTk/s200/IMG_0032.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czerwone gardło&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jo Nesbo&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dolnośląskie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2000&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Iwona Zimnicka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 422&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;5, 9&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Newsweek” (nr 4/2011 z 30 stycznia 2011 r.) publikuje wywiad z Jo Nesbo. Robert Ziębiński odpytuje pisarza, jak czuje się z tym, że jego osobę i kryminały, które pisze reklamuje się hasłem „następcy Larssona”. &amp;nbsp; Po przeczytaniu „Czerwonego gardła”, żal mi się zrobiło pana Jo, bo: po pierwsze jest to książka, który uważana jest za najlepszy norweski kryminał wszech czasów, a po drugie z całą sympatią dla Larssona, Jo Nesbo pisze lepiej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jak wynika z okładki książki „Czerwone gardło” to pierwsza część cyklu o norweskim policjancie Harrym Hole. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Harry zostaje komisarzem przez przypadek. Wprawdzie jest najlepszym śledczym w swoim wydziale, ale układy i układziki oraz trudny charakter Harrego zrobiły swoje.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zdarzyło się jednak tak, co Nesbo opisał w pierwszym rozdziale książki, że los i amerykański oficer Secret Service dopomógł Harremu awansować. Harry to trzydziestoparoletni wysoki, łysy alkoholik z objawami depresji. Chciałoby się rzec: klasyczny skandynawski policjant. Pomimo wad, nie sposób jednak, nie darzyć sympatią Harrego. Znajomi mówią o nim: „porządny człowiek”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Kryminał Nesbo ma wszystko, co potrzeba, by zostać bestsellerem.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Czerwone gardło” to dobrze skonstruowana historia, która sięga czasów drugiej wojny światowej. Jest to frontowa opowieść grupy przyjaciół, którzy uznali, że pomogą Norwegii walcząc wraz z hitlerowskimi Niemcami przeciwko Związkowi Radzieckiemu.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W książce znalazło się miejsce i na wielką miłość. Przeszłość przeplata się ze współczesnymi czasami,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;w których komisarz Harry Hole bada sprawę przemyconego do Norwegii karabinu. Akcja toczy się wartko i jest wyjątkowo wciągająca. W książce nie ma miejsca na dłużyzny. Wątek kryminalny trzyma w napięciu, a zakończenie jest kompletnie nieprzewidywalne.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Byłam naprawdę zaskoczona poziomem tego kryminału. Jo Nesbo bardzo sugestywnie opisał zakulisowe metody tworzenia polityki oraz perfidne wykorzystywanie wysokiej pozycji zawodowej, by manipulować innymi i zaspokajać własne słabości. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Świetna książka, z przyjemnością spotkam się jeszcze z Harrym, pomimo że nie jestem zagorzałą fanką kryminałów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-8415947985782870180?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/8415947985782870180/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/czerwone-gardo-jo-nesbo.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/8415947985782870180'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/8415947985782870180'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/czerwone-gardo-jo-nesbo.html' title='Czerwone gardło Jo Nesbo'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-PLkyQKsp2Cs/TXlB3QNo-OI/AAAAAAAAAC0/2bvRzBiEsTk/s72-c/IMG_0032.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-4199831490791491023</id><published>2011-03-09T11:14:00.000+01:00</published><updated>2011-03-09T11:14:08.060+01:00</updated><title type='text'>Anglik w Paryżu - Michael Sadler</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-eC8w5GpL_Bw/TXdSBRgfu4I/AAAAAAAAACw/bFPAchfTFnQ/s1600/IMG_0009.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh4.googleusercontent.com/-eC8w5GpL_Bw/TXdSBRgfu4I/AAAAAAAAACw/bFPAchfTFnQ/s200/IMG_0009.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tytuł:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Anglik w Paryżu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Autor:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Michael Sadler&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wydawnictwo:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pascal&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Rok wydania: 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tłumaczenie:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Andrzej P. Zakrzewski&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ilość stron: 213&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Moja ocena: 4, 7&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Anglik i Francuz dwa bratanki… Stop. Wróć…Już od czasów średniowiecznych Anglię i Francję łączyła szorstka przyjaźń. Dowodem owej „szczerej sympatii” jest wyciągnięty w charakterystycznym geście środkowy palec dłoni. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ten obsceniczny gest powszechnie znany i bardzo lubiany jest również w naszym nadwiślańskim kraju. Brytyjczyk z krwi i kości, profesor Sadler, korzystając z okazji postanawia spędzić rok we Francji.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wyprawia pożegnalne przyjęcie i wyjeżdża ze swojego uporządkowanego kraju do szalonego Paryża.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pierwszą rzeczą, którą robi po znalezieniu się na ziemi francuskiej jest zakup sera. Ser jest duży i śmierdzi, a do Paryża droga daleka. Przysmak ląduje na dachu samochodu. Francuzi kwitują zachowania profesora stwierdzeniem: „Anglik”. Sadler to hedonista, nie dziwi zatem, że szybko odnajduje się w Paryżu. Znajduje przyjaciół, którzy tak jak on lubią jeść to wszystko, co jest smaczne aczkolwiek bardzo niezdrowe. Profesor wynajmuje urocze mieszkanko, poznaje nieco ekscentrycznych na wskroś francuskich sąsiadów i zaczyna bywać w towarzystwie. Książka kipi pozytywną energią, pisana jest lekkim językiem. Trzeba przyznać, że Sadler ma typowo angielskie poczucie humoru.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książka skrzy dowcipem, choć czasem jest on nieco zbyt rubaszny. Autor jest spostrzegawczym obserwatorem paryskiej rzeczywistości. Jego uwagi o Francuzach i ich zachowaniu są trafne i wzbudzają uśmiech.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To lektura z gatunku łatwych i przyjemnych z prostym przesłaniem, że paradoksalnie pomimo różnic kulturowych wcale się od siebie nie różnimy.Wszędzie na świecie można spotkać &amp;nbsp;sympatycznych ludzi.Zdarza się i tak, że gdzieś w Anglii rodzi się i mieszka osoba o mentalności Francuza i na odwrót. Jako że jestem osobą czepialską, to się przyczepię i ponarzekam, że Sadler na potrzeby książki wykreował Paryż, którego właściwie nie ma. Obecny Paryż to tygiel kulturowy, gdzie razem egzystuje i przenika się wiele kultur. Taki urok wielkiego miasta. By spotkać stereotypowych Francuzów, trzeba raczej wybrać się do mniejszych miejscowości.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książkę przeczytałam w jeden wieczór miło spędzając czas. Pełen relaks.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-4199831490791491023?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/4199831490791491023/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/anglik-w-paryzu-michael-sadler.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4199831490791491023'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4199831490791491023'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/anglik-w-paryzu-michael-sadler.html' title='Anglik w Paryżu - Michael Sadler'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh4.googleusercontent.com/-eC8w5GpL_Bw/TXdSBRgfu4I/AAAAAAAAACw/bFPAchfTFnQ/s72-c/IMG_0009.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-1225476170889039075</id><published>2011-03-03T21:56:00.000+01:00</published><updated>2011-03-03T21:56:11.848+01:00</updated><title type='text'>Między frontami -Evelio Rosero</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-5sKm6DzcYhY/TW__HOPtcgI/AAAAAAAAACs/V6iIuvgou4E/s1600/IMG_0011_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-5sKm6DzcYhY/TW__HOPtcgI/AAAAAAAAACs/V6iIuvgou4E/s200/IMG_0011_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Między frontami&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Evelio Rosero&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;W.A.B.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; Wojciech Charchalis&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: &lt;/b&gt;174&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;6, 10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; W małej kolumbijskiej mieścinie San Jose mieszka emerytowany nauczyciel, Ismael.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Życie w miasteczku płynie leniwie. Każdego ranka Ismael &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;wspina się na płot i bezwstydnie podgląda sąsiadów. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jest na co popatrzeć: młoda, ładna sąsiadka lubi opalać się nago. Żona Ismaela, Otilia zna męża na wskroś. Para jest małżeństwem od 40 lat. Otilia wie, że mąż jest podglądaczem i czyni mu z tego powodu wyrzuty. Wydaje się, że życie małżeństwa płynie sielankowo, a jedynym zmartwieniem są problemy zdrowotne Ismaela. Mężczyzna jest jednak świadomy swego wieku i zdaje sobie sprawę, że wkrótce nadejdzie śmierć. Nie chce jednak umierać. Na idyllicznym obrazie pojawiają się jednak rysy. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;A to jeden z uczniów Ismaela zginął od przypadkowej kuli, a to w mieście „giną” mieszkańcy, czy też wreszcie w dniu, kiedy Ismael poznał Otillię, na dworcu autobusowym zostaje zastrzelony mężczyzna. W Kolumbii bowiem od ponad czterdziestu lat toczy się wojna domowa. Miasteczko San Jose leży w górach, wokół setek hektarów koki. To jego przekleństwo, gdyż jest punktem strategicznym dla wojska, oddziałów paramilitarnych czy partyzanckich. I to właśnie w dniu, w którym Ismael &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;czuje się lepiej, front zbliża się do miasta. To koniec szczęśliwego życia. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„ Między frontami” to opowieść o wojnie. O tym, że niesie za sobą chaos, zniszczenie i pustkę. W jednej chwili sielankowe San Jose staje się miejscem niewyobrażalnego dramatu. Autor sprawnie buduje napięcie. Groza staje się wszechobecna. Wraz z każdą kolejną kartką książki, czułam się coraz bardziej nerwowa i przerażona. Rosero przedstawia obraz człowieka, który w obliczu bezsensu, który go otacza, traci sens życia i uznaje, że wybawieniem z absurdalnej sytuacji będzie śmierć. Śmierć, której jeszcze nie tak dawno się bał. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;To książka o której się nie zapomina.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-1225476170889039075?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/1225476170889039075/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/miedzy-frontami-evelio-rosero.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1225476170889039075'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1225476170889039075'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/miedzy-frontami-evelio-rosero.html' title='Między frontami -Evelio Rosero'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-5sKm6DzcYhY/TW__HOPtcgI/AAAAAAAAACs/V6iIuvgou4E/s72-c/IMG_0011_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-8548412934700012567</id><published>2011-03-02T18:43:00.000+01:00</published><updated>2011-03-02T18:43:20.588+01:00</updated><title type='text'>Dzisiaj narysujemy śmierć -Wojciech Tochman</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-7hcmYDMo_L4/TW6A5KzGnmI/AAAAAAAAACo/LaRTIx3ynSI/s1600/IMG_0026_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh5.googleusercontent.com/-7hcmYDMo_L4/TW6A5KzGnmI/AAAAAAAAACo/LaRTIx3ynSI/s200/IMG_0026_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; Dzisiaj narysujemy śmierć&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wojciech Tochman&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: &lt;/b&gt;Czarne&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 150&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;5, 9&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Rwanda państwo tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów. W kwietniu 1994 ten „kraj tysiąca wzgórz i miliona uśmiechów zamienił się nagle w kraj miliona śmierdzących trupów” ( str. 15) Wojciech Tochman uznał, że jego obowiązkiem jest przedstawienie tej tragedii,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;opisanie ofiar wydobycie ich z anonimowości.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Skrupulatnie zapisywał imiona i nazwiska oraz informacje o wymordowanych w Rwandzie. Jednak bezmiar dramatu i cierpienia przytłoczyły go, wręcz zirytowały.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„W kółko to samo-pisał- zabici rodzice, znowu siostry, bracia, pewnie obcięli im stopy, ręce…” ( str. 81). Wszędzie niezagojone rany, nadal się jątrzące. Reportażysta nie kryje, że pisanie o ludobójstwie w Rwandzie było dla niego gehenną. Przewracało mu się w żołądku, miewał koszmary nocne.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To nie jest książka, którą czyta się przyjemnie. To lektura trudna, nacechowana emocjami. Odnajdziemy w niej dziesiątki synonimów słowa eksterminacja i dowiemy się, jak łatwo dla jednego człowieka inny staje się karaluchem. Głównym bohaterem reportażu Tochman uczynił Leonarda – młodego studenta, któremu udało się przeżyć. Opowieść Leonarda pojawia się w książce kilkukrotnie. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Młody student dopiero po dwóch latach znajomości zaufał Tochmanowi na tyle, by wyznać mu historię swojej matki. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Reportażysta opowiedział o wielu tysiącach zgwałconych, sponiewieranych kobiet, które zostały zakażone wirusem HIV. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Zadał sobie wiele trudu, by spotkać się i porozmawiać z katami i mordercami.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Opisał rolę Kościoła katolickiego przed i po masakrze oraz poddał analizie zachowanie poszczególnych księży. Nie ulega wątpliwości, że Wojciech Tochman włożył ogrom pracy w przygotowanie reportażu. Zapoznał się z wcześniej wydaną literaturą, rozmawiał z psychiatrami, poprosił jednak czytelnika by sam zadał sobie pytanie, dlaczego przeczytał tę książkę i wyciągnął z niej wnioski. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Dzisiaj narysujemy śmierć”&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;to szczególna książka. Trzeba ją przeczytać.&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-8548412934700012567?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/8548412934700012567/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/dzisiaj-narysujemy-smierc-wojciech.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/8548412934700012567'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/8548412934700012567'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/03/dzisiaj-narysujemy-smierc-wojciech.html' title='Dzisiaj narysujemy śmierć -Wojciech Tochman'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh5.googleusercontent.com/-7hcmYDMo_L4/TW6A5KzGnmI/AAAAAAAAACo/LaRTIx3ynSI/s72-c/IMG_0026_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-1229596748830524048</id><published>2011-02-28T22:37:00.000+01:00</published><updated>2011-02-28T22:37:31.342+01:00</updated><title type='text'>Życie prywatne elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej - Sławomir Koper</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-QfYPRQsrzkk/TWwQ6G6a7tI/AAAAAAAAACk/2tBtkPKXqL8/s1600/IMG_0004.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="https://lh3.googleusercontent.com/-QfYPRQsrzkk/TWwQ6G6a7tI/AAAAAAAAACk/2tBtkPKXqL8/s200/IMG_0004.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &amp;nbsp;&lt;/b&gt;Życie prywatne elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Sławomir Koper&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Bellona Oficyna Wydawnicza RYTM&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 485&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 4,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;7&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;W „Życiu prywatnym elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej”&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Sławomir Koper skupia się na przedstawieniu czytelnikom, co pikantniejszych historii z życia najznamienitszych poetów, pisarzy, aktorów, muzyków, malarzy, śpiewaków czyli celebrytów dwudziestolecia międzywojennego. Cezura czasowa jest tu zresztą dość płynna. Część z opisanych historii ma swój początek jeszcze wczasach zaborów, zaś kończy się w Polsce Ludowej. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Osoby spragnione strawy duchowej, mające nadzieję na wzbogacenie wiedzy na temat twórczości znamienitych artystów, odsyłam do innych pozycji. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Książka porusza tematy o charakterze frywolnym, dostarczając czytelnikowi soczystych ploteczek, co, jak wiemy, jest dla zwykłego człowieka źródłem, nie lada uciechy.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Koper opisuje między innymi życie rodu Kossaków, Lechonia, Boy-a Żeleńskiego, Szymanowskiego, Ordonówny, słowem najznamienitszych osobowości. „Życie prywatne elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej” to źródło zabawnych anegdot oddających charakter zarówno minionej epoki, jak i osobowość poszczególnych artystów.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Z książki dowiadujemy się między innymi, że Maria Pawlikowska- Jasnorzewska nazywała swego pierwszego męża „świniusiem” ( str.118),zaś&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zofia Stryjeńska tuż po swoim ślubie uciekła swemu oblubieńcowi, chciała bowiem by jej szukał i się niepokoił, bo to wzmaga miłość ( str. 326). Podobnych pikantnych historii jest w książce całe mnóstwo. Dodatkowo autor nakreślił też charakter epoki opisując miejsca, w których ucztowali artyści, miejscowości wypoczynkowe, do których jeździli oraz wskazał jak zarabiali na życie. Większość poetów nie była się, bowiem w stanie utrzymać z pisania. Warto zauważyć, że w biografiach bohaterów można doszukiwać się pewnych prawidłowości. Większość z nich żyła ponad stan, chwilą, swobodnie podróżując po Europie, czerpiąc z życia, ile się tylko dało ( wyjątkiem jest tu Bruno Schultz). Zapewne wpływ na takie zachowanie miały niespokojne czasy i poczucie, że trzeba żyć szybko. Artyści nie znali tematów tabu: alkohol, hazard, narkotyki były codziennością. O homoseksualizmie nie mówiło się wprawdzie głośno, ale też nie płonęły stosy . Mężczyźni miewali żony i kochanki, a zdarzyło się, że w Krakowie małżeństwo Żeleńskich mieszkało z&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Witkacym i nie był to układ platoniczny. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książka uporządkowała moją wiedzę na temat artystów drugiej Rzeczypospolitej oraz ich wzajemnych relacji. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Świetnie oddaje smaczki epoki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;Trzeba przyznać autorowi, że mając do dyspozycji bogaty materiał bibliograficzny, wybrał najbardziej soczyste historie z życia artystów. Nieczęsto, ale jednak, zdarzają się dłużyzny. Książka z&lt;/span&gt;aostrza jednak apetyt i pobudza pragnienie, by dowiedzieć się więcej o tamtych czasach i ludziach. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Na minus zaliczam wyjątkowo słabą jakość zdjęć.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Niektóre historie powtarzane są w książce aż trzykrotnie. To irytujące. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Warto poczytać o szalonych latach dwudziestych i trzydziestych i ułańskiej fantazji artystów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-1229596748830524048?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/1229596748830524048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/zycie-prywatne-elit-artystycznych.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1229596748830524048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1229596748830524048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/zycie-prywatne-elit-artystycznych.html' title='Życie prywatne elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej - Sławomir Koper'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='https://lh3.googleusercontent.com/-QfYPRQsrzkk/TWwQ6G6a7tI/AAAAAAAAACk/2tBtkPKXqL8/s72-c/IMG_0004.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-3860276376942309009</id><published>2011-02-24T22:38:00.000+01:00</published><updated>2011-02-24T22:38:23.491+01:00</updated><title type='text'>Dom w Kornwalii - Patrick Gale</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-eOD9w_zcmkM/TWbOqs3lDZI/AAAAAAAAACg/zGWOiyNbU6A/s1600/IMG_0007.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-eOD9w_zcmkM/TWbOqs3lDZI/AAAAAAAAACg/zGWOiyNbU6A/s200/IMG_0007.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dom w Kornwalii&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Patrick Gale&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; Nasza Księgarnia&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania: &lt;/b&gt;2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie: &amp;nbsp;&lt;/b&gt;Bożenna Stokłosa&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 494&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;5- ,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;8&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Uwielbiam Kornwalię.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Gdy tylko przeczytałam tytuł książki i zobaczyłam urzekającą okładkę, impulsywnie ją kupiłam.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Później, po zapoznaniu się z okładkowym opisem pomyślałam, że &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;lektura będzie dla mnie męcząca, bo nie jest w moim guście. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jak to dobrze, że się myliłam. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Przyznaję, że wcześniej nie miałam okazji poznać twórczości Patricka Gale. „Dom w Kornwalii” (tytuł oryginału „Rough Music”) to tocząca się dwutorowo opowieść o rodzinie Pagett. „Oddany morzu” to historia ośmioletniego Juliana, który wraz z rodzicami spędza urlop w Kornwalii. Po ponad trzydziestu latach Will wraca do tego samego domku letniskowego. Ta część opowieści składa się na historię zawartą w „Niebieski m domu”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Akcja powieści toczy się niespieszno, wręcz niemrawo. Niesie jednak ze sobą duży ładunek emocjonalny. Autor skupia się przede wszystkim na opisywaniu uczuć bohaterów i prezentowaniu ich przemyśleń.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Patric Gale przedstawia czytelnikowi małżeństwo Pagettów – Johna i Francis, którzy wiodą spokojne, ustabilizowane życie. John jest naczelnikiem więzienia. Francis zajmuje się prowadzeniem domu i wychowywaniem syna. Ich małżeństwo, na pozór szczęśliwe, jest puste. John i Francis żyją obok siebie. Szanują się, lubią, ale nie ma pomiędzy namiętności, a zdecydowanie zbyt często w swoim towarzystwie czują dyskomfort i są skrępowani. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ich syn, Julian jest dzieckiem o wyjątkowej wyobraźni, nieco zagubionym, targany niezrozumiałymi emocjami. Nadto zaczyna się kształtować jego seksualność.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Trzydzieści lat później Julian ( nazywany teraz Willem) jest zadeklarowanym homoseksualistą. Związał się ze swoim szwagrem, jednak ten związek wywołuje w nim poczucie winy i nie spełnia oczekiwań emocjonalnych.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;U matki Willa, Frances, zostaje zdiagnozowana choroba Alzheimera i kobieta powoli, acz systematycznie, traci pamięć.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Rodzina skwapliwie korzysta z nadarzającej się okazji i ponownie wyjeżdża do Kornwalii.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zarówno wcześniej, jak i po ponad trzydziestu latach, domek letniskowy pełni funkcję katalizatora, który wyzwala tłumione uczucia, odkrywa tajemnice bohaterów i prowadzi do ich konfrontacji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Polubiłam styl, w jakim snuje swoją opowieść Patrick Gale.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To spokojne, wyważone pisarstwo.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Fabuły powieści, w żaden sposób, nie można jednak nazwać spokojną. Z wyjątkową przenikliwością przedstawiane są kolejne stadia choroby Francis, z drugiej natomiast strony z opisu letniego romansu Willa bije ciepło. Dodatkowym plusem powieści, który zauważy każdy bibliofil, są książki, które non stop towarzyszą bohaterom. Julian czyta już od dzieciństwa. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;John i Frances także pogrążeni są w lekturach. To dla nich zupełnie naturalna sprawa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Reasumując, stwierdzam, że Gale mnie urzekł. Chętnie sięgnę po jego inne książki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-3860276376942309009?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/3860276376942309009/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/dom-w-kornwalii-patrick-gale.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/3860276376942309009'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/3860276376942309009'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/dom-w-kornwalii-patrick-gale.html' title='Dom w Kornwalii - Patrick Gale'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eOD9w_zcmkM/TWbOqs3lDZI/AAAAAAAAACg/zGWOiyNbU6A/s72-c/IMG_0007.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-4559207679678429415</id><published>2011-02-22T22:08:00.000+01:00</published><updated>2011-02-22T22:08:06.382+01:00</updated><title type='text'>Miasto i miasto China Mieville</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-YLkuRc98GVU/TWQkfg8m5yI/AAAAAAAAACc/dOcePyn13K4/s1600/IMG_0034.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-YLkuRc98GVU/TWQkfg8m5yI/AAAAAAAAACc/dOcePyn13K4/s200/IMG_0034.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;Miasto i miasto&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;China Mieville&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;Zysk i S-ka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Michał Jakuszewski&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 392&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;4,5 , 8&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; W poczuciu winy, że czytam coraz mniej fantastyki sięgnęłam po „Miasto i miasto”. Książka została obsypana deszczem nagród, co polski wydawca triumfalnie oznajmił na jej okładce. Na marginesie dodam, że amerykańskie wydanie utworu jest przepiękne, dużo bardziej subtelne niż nasze. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Miasto i miasto” to dobrze skonstruowany kryminał. Akcja rozpoczyna się w państwie-mieście –Beszel położonym gdzieś na Bałkanach, a główny bohater to inspektor Borlu pracujący w Brygadzie Najpoważniejszych Zbrodni.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książka, jak na kryminał przystało, rozpoczyna się odnalezieniem zwłok młodej kobiety. Do prowadzenia sprawy przydzielony zostaje Borlu. Początek utworu wieje nudą. Akcja toczy&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;się niemrawo. Jednak z każdą kolejną kartką fabuła przyspiesza i wciąga. Dosyć szybko czytelnik orientuje się, że na miasto Beszel&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;współdzieli swoje terytorium z drugim państwem-miastem– Ul Qoma. Autor klarownie wyjaśnia zasady funkcjonowania obu państw. Moim zdaniem to majstersztyk &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;albowiem z jednej strony&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mieville &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zrozumiale tłumaczy jak koegzystują oba miasta, z drugiej strony nie podaje zbędnych szczegółów zdając sobie sprawę, że łatwo mógłby &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;naruszyć spójność fabuły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Na pozór wydawać by się mogło, że wykreowany przez autora główny bohater jest nudny i wtórny. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Historia kryminału zna bowiem wielu zmęczonych życiem, pogrążonych w depresji policjantów. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Uważam jednak, że Mieville wykazał się dużym kunsztem tworząc postać inspektora Borlu. Wypalony mężczyzna, który rutynowo i skrupulatnie wypełnia swoje obowiązki, stopniowo daje się ponieść emocjom i zaczyna odczuwać na nowo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mając świadomość, że „Miasto i miasto” zostało docenione przez czytelników i krytyków spodziewałam się wyjątkowej lektury. Początkowo byłam strasznie rozczarowana.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Później &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;zmieniłam zdanie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To wciągająca książka z nieoczekiwanym zaskoczeniem. Chętnie sięgnę po książki Mievilla, choć do jego fan klubu się nie zapiszę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-4559207679678429415?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/4559207679678429415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/miasto-i-miasto-china-mieville.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4559207679678429415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4559207679678429415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/miasto-i-miasto-china-mieville.html' title='Miasto i miasto China Mieville'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-YLkuRc98GVU/TWQkfg8m5yI/AAAAAAAAACc/dOcePyn13K4/s72-c/IMG_0034.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-5099778757336250357</id><published>2011-02-21T20:55:00.000+01:00</published><updated>2011-02-21T20:55:02.529+01:00</updated><title type='text'>O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Pamiętnik.- Haruki Murakami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-eP3_L0RPnUA/TWLCGANWk5I/AAAAAAAAACY/AtvTfQw8jwM/s1600/IMG_0001_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-eP3_L0RPnUA/TWLCGANWk5I/AAAAAAAAACY/AtvTfQw8jwM/s200/IMG_0001_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Pamiętnik&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Haruki Murakami&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 2010&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;z angielskiego Jędrzej Polak&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 190&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 6, 10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Kiedy Haruki Murakami zdecydował, że zostanie pisarzem porzucił dotychczasowy styl życia, przeprowadził się i zaczął biegać.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pisał i biegał. Biegał i pisał. I tak ponad 20 lat. Imponujące, prawda? „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” to jednak nie tylko historia o przygotowaniach pisarza do przebiegnięcia maratonu w Nowym Jorku ale przede wszystkim jest to opowieść o samym&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Murakamim. &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Pisarz opisując swoją pasję, daje się poznać jako człowiek dowcipny, pracowity, o imponującej wręcz sile woli.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Murakami woli, zatem mierzyć się sam ze sobą, niźli grać zespołowo. Lubi samotność, choć zdaje sobie sprawę, że samemu nie da się przejść przez życie. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Stawia sobie coraz ambitniejsze wyzwania, by się rozwijać.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mówi: „ Bieganie jest dla mnie pożytecznym ćwiczeniem, a jednocześnie pożyteczną metaforą. Biegając dzień po dniu, biorąc udział w kolejnych wyścigach, stawiam sobie poprzeczkę coraz wyżej, a żeby ją przeskoczyć, muszę nad sobą pracować, sam siebie ulepszyć. Przynajmniej po to wysilam się każdego dnia: by podnieść wymagania względem siebie.” ( „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, strona 17).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Siłą Murakamiego jest to, że nienachalnie przekazuje czytelnikowi proste prawdy.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Owe „życiowe nauki” nie brzmią jednak banalnie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Na szczęście autor nie wymaga od czytelnika, by po przeczytaniu jego książki włożył buty i pobiegł niczym gazela za miedzę czując przy tym szczęście w piersi. W moim przypadku byłaby to największa tortura.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Murakami jednak wygrał albowiem zyskał moją sympatię&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i szacunek. Biegnij Haruki, biegnij, a ja tu posiedzę i popatrzę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-5099778757336250357?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/5099778757336250357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5099778757336250357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5099778757336250357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/o-czym-mowie-kiedy-mowie-o-bieganiu.html' title='O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu. Pamiętnik.- Haruki Murakami'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-eP3_L0RPnUA/TWLCGANWk5I/AAAAAAAAACY/AtvTfQw8jwM/s72-c/IMG_0001_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-739403047603221548</id><published>2011-02-17T17:52:00.000+01:00</published><updated>2011-02-17T17:52:02.705+01:00</updated><title type='text'>"Proste przyjemności" Jane Bowles</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-4FUyBmqFoAU/TV1Q6VD0WoI/AAAAAAAAACU/tBjhhvPwv2k/s1600/IMG_0002_1.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-4FUyBmqFoAU/TV1Q6VD0WoI/AAAAAAAAACU/tBjhhvPwv2k/s200/IMG_0002_1.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Proste przyjemności&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;Jane Bowles&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Państwowy Instytut Wydawniczy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;2004&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Paweł Lipszyc&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;149&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;nie jestem w stanie ocenić&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Uwielbiana przez kolegów po fachu, niedoceniona przez krytykę. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;Jane Bowles. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Truman Capote twierdził, że Jane to geniusz. John Ashbery uważał,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;że była „jedną z najlepszych współczesnych pisarek”. Recenzenci utrzymywali natomiast, że jej utwory są: „bezużyteczne”,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„neurotyczne”, „wywołują uczucie odrazy i lęku”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Spuścizna Jane Bowles jest niewielka. Napisała jedną powieść „Dwie damy”, sztukę oraz opowiadania ujęte w zbiorze „Proste przyjemności”. Dlaczego tak mało? Otóż, pisanie było&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;dla Jane udręką. Uważała, że pisanie jest „najbardziej obmierzłą ze wszystkich czynności”. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Żeby przeczytać, a co więcej zrozumieć „Proste przyjemności” &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;trzeba&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;najpierw wgłębić się w życiorys pisarki. Całej życie Jane Bowles&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;jest tak niesamowite i nacechowane sprzecznościami,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;że wydaje się być nieprawdopodobne. Jej historia to temat na Oskarowy film.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jane była osobą nadwrażliwą, o bujnej wyobraźni.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Bała się gór, wody, wind, rekinów.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zamartwiała się drobnostkami. Jej lęki i fobie z czasem zamieniły się w bolesną chorobę psychiczną. Także życie uczuciowe Jane budziło kontrowersje. Życie spędziła u boku męża Paula Bowles, jednak pociągały ją kobiety. Sama określiła siebie jako „kulawą lesbę, Żydówkę”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Część opowiadań Jane Bowles ma charakter autobiograficzny.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pisarkę fascynowały kobiety w średnim wieku i to one są często bohaterkami jej dzieł. W tytułowych „Prostych przyjemnościach” centralną postacią opowiadania uczyniła Bowles&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Alvę Perry – „powściągliwą, pełną godności kobietę” po czterdziestce, która radości życia upatrywała właśnie w prostych przyjemnościach. Opowiadania Jane Bowles napisane są prostym, sfecyficznym językiem.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wydają się jednak absurdalne. Czasami odnosiłam wrażenie, że zostały napisane przez wybitną kilkulatkę.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Absurd przeplata się z mądrością. Dobry żart z dziwacznością. Myśli głównych bohaterów zaprzątają sprawy ważne, by już po chwili skupić się na błahostkach.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Styl Jane Bowles bywa irytujący i niepokojący.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Czytanie „Prostych przyjemności” jest jak balansowanie na linie. Wymaga skupienia i precyzji.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nadto trzeba nauczyć się czytać pomiędzy wierszami. Nie wiem, czy potrafiłabym należycie i w miarę poprawnie „wyłuszczyć”, co autorka chciała przekazać odbiorcy swoich opowiadań. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Nie wykluczam, że inna osoba dopatrzy się w nich czegoś zupełnie innego.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wiem jedno. „Proste przyjemności” to lektura niezapomniana. Wrócę do niej i podejmę wyzwanie. Spojrzę na nią na nowo z nadzieją, by dostrzec coś, co umknęło mi teraz.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zupełnie również nie przejmuję się, że nie wiem, co autorka chciała przekazać w opowiadaniu „ Kłótliwa para”. Pocieszam się gdyż Paul Bowles, który pomagał Jane przy opowiadaniu „Obóz Katarakta” stwierdził, że go nie rozumie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie jestem zatem osamotniona.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Moim zdaniem powyższa pozycja wymyka się ramom ocen, dlatego też nie podjęłam się jej szkolnej klasyfikacji. Skłonna jestem jednak przyznać, że Jane Bowles jest wielka, a ja tak malutka ;)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-739403047603221548?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/739403047603221548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/proste-przyjemnosci-jane-bowles.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/739403047603221548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/739403047603221548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/proste-przyjemnosci-jane-bowles.html' title='&quot;Proste przyjemności&quot; Jane Bowles'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-4FUyBmqFoAU/TV1Q6VD0WoI/AAAAAAAAACU/tBjhhvPwv2k/s72-c/IMG_0002_1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-5685124367355198213</id><published>2011-02-15T20:37:00.000+01:00</published><updated>2011-02-15T20:37:58.356+01:00</updated><title type='text'>Myszy i ludzie John Steinbeck</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-FtZy3dbqeKo/TVrVcr8UvjI/AAAAAAAAACQ/a5CSlnQt21k/s1600/IMG_0020.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/-FtZy3dbqeKo/TVrVcr8UvjI/AAAAAAAAACQ/a5CSlnQt21k/s200/IMG_0020.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Myszy i ludzie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor: &lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;John Steinbeck&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; Muza&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Rok wydania:&lt;/b&gt; 1998&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie:&lt;/b&gt; Zbigniew Batko&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;125&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt; 6,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Tak niewiele stron, a tak wiele treści.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; Gdzieś tam w Ameryce w pierwszej połowie XX wieku żyli sobie George i Lennie. George to szczwany lis: sprytny i wygadany. Lennie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;to poczciwy olbrzym: miły, jednak umysłowo upośledzony. Choroba Lenniego co rusz wpędza mężczyzn w kłopoty. Obaj są najemnikami. Wspólnie chodzą od farmy do farmy w poszukiwaniu pracy. Nigdzie nie zagrzewają miejsca na dłużej. Obaj mają jednak takie samo marzenie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Myszy i ludzie” to opowieść o człowieku, jego samotności, przyjaźni, marzeniach i ich konfrontacji z rzeczywistością.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jednocześnie autor nakreślił obraz najuboższej warstwy amerykańskiego społeczeństwa. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dobitnie pokazał, że Ameryka lat trzydziestych to nie był świat dla starych ludzi. Steinbeck zmierzył się również z problemem rasizmu oraz odmalował portret femme fatale. „Myszy i ludzie” to powieść wypełniona emocjami.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Można je odczuć jeszcze długo po zakończeniu lektury.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W moim odczuciu powyższa książka jest jak wisienka na torcie wśród klasyki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I na tym zakończę, bo cóż ja maluczka mogę jeszcze rzec o laureacie Nagrody Nobla.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-5685124367355198213?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/5685124367355198213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/myszy-i-ludzie-john-steinbeck.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5685124367355198213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5685124367355198213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/myszy-i-ludzie-john-steinbeck.html' title='Myszy i ludzie John Steinbeck'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-FtZy3dbqeKo/TVrVcr8UvjI/AAAAAAAAACQ/a5CSlnQt21k/s72-c/IMG_0020.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-113245851969716502</id><published>2011-02-11T21:22:00.000+01:00</published><updated>2011-02-11T21:22:24.942+01:00</updated><title type='text'>"Biała Gorączka" Jacek Hugo-Bader</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xBsVk3xbyZY/TVWZFHw9FVI/AAAAAAAAACI/69e4yG24D8Q/s1600/IMG_0014.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/-xBsVk3xbyZY/TVWZFHw9FVI/AAAAAAAAACI/69e4yG24D8Q/s200/IMG_0014.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;Biała gorączka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jacek Hugo- Bader&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; Czarne&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 390&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; &lt;/span&gt;5,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;8,5&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Jacek Hugo –Bader miał marzenie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Przeczytał książkę „Reportaż z XXI wieku” wydaną w 1957 przez dziennikarzy „Komsomołki”, a traktującą o Związku Radzieckim w roku 2007 &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i zapragnął sprawdzić na własne oczy, czy jej autorzy trafnie przewidzieli przyszłość. Wymyślił, że uda się w podróż samochodem &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;przez cały&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;kontynent od &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Moskwy do Władywosktoku i przekona się, jak w roku 2007 wygląda Rosja.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Drugą część książki stanowią reportaże z Ukrainy, Mołdawii, obwodu tiumeńskiego ( zachodnia Syberia), z Bajkału i &amp;nbsp;Petersburga, które zostały opublikowane wcześniej w „Gazecie Wyborczej”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Swoją podróż Jacek Hugo-Bader rozpoczął w Moskwie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Moskwa to tygiel kulturowy. Można w niej spotkać &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;przedstawicieli wszystkich narodów dawnego Związku Radzieckiego. Jest to jednocześnie miasto, w którym ścierają się różne postawy życiowe Rosjan i ich fobie. Hipisi kontestują otaczającą ich rzeczywistość i pogoń za pieniądzem. Młodzi Rosjanie próbują odnaleźć siebie poprzez muzykę. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Słuchają zatem hip-hopu, punk rocka, szansonu itd. Gdzieś w tle widać ogromną ksenofobię, narkomanię, przewijają się mafijne porachunki, morderstwa, ustawki, a na każdego z dziecięciu tysięcy milionerów przypada jedno bezdomne dziecko i dziesięć bezdomnych psów. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Opisywane przez Jacka Hugo-Badera historie nie należą do przyjemnych. To nie jest książka o życiu w Rosji, gdzie lud jest wprawdzie ubogi, ale jest prawy i zacny.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wręcz przeciwnie. To reportaże o największych patologiach tego kraju. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Obraz Rosji przedstawionej przez autora wzbudza przygnębienie. Im dalej na wschód udaje się Jacek Hugo-Bader, tym więcej ludzi ze społecznego marginesu spotyka i &amp;nbsp;przedstawia.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dowiadujemy się jakim ogromnym problemem w Rosji jest AIDS, narkomania,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;sekty i zatrważające wręcz pijaństwo. Najbardziej porusza historia Ewenków, mniejszości etnicznej, która zapija się na śmierć.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Po libacjach alkoholowych Ewenkowie zapadają na białą gorączkę i w szaleństwie giną. Przerażające.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jednocześnie Hugo-Bader pokazuje, że Rosja to nie monolit. Poszczególne grupy etniczne różnią się nie tylko wyglądem zewnętrznym, kolorem skóry, ale i wiarą czy stopniem przyswajalności alkoholu.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Im dalej na wschód, tym większa jest niechęć do Rosjan.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Sąsiadujące ze sobą ludy zwyczajnie się nie lubią. Kiedy autor nieopacznie pyta jednego ze swoich rozmówców o narodowość sugerując, że jest Buriatem, ten wścieka się i nie odzywa przez dłuży czas. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Również w dawnych republikach radzieckich nie dzieje się dobrze.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ukraina pogrążona jest w chaosie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ludzie by zarobić pieniądze decydują się pracować w niebezpiecznych kopalniach, a każdy wybuch pod ziemią i śmierć górników jest szansą dla rodzin na lepsze życie. W Jałcie szerzy się korupcja. Bieda przeplata się z bogactwem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W Mołdawii panuje taka bieda, że ludzie w desperacji sprzedają nerki, kobiety wywożone są zagranicę i zmuszane do prostytucji, a dzieci sprzedawane.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Z reportaży Hugo-Badera wyłania się obraz biedy i rozpaczy. Natężenie wszelakich patologii i nieszczęść jest tak duże, że momentami aż ciężko przebrnąć przez kolejne akapity i rozdziały książki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Polecam ją jednak serdecznie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I na koniec jedna przykra uwaga. Wystawiłabym książce maksymalne noty, ale nie mogę! Otóż po stronie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;287 pojawia się strona 305. Strasznie mnie to rozwścieczyło. Niestety to nie pierwsza tego typu wpadka wydawnictwa „Czarne”. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wstyd !&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-113245851969716502?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/113245851969716502/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/biaa-goraczka-jacek-hugo-bader.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/113245851969716502'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/113245851969716502'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/biaa-goraczka-jacek-hugo-bader.html' title='&quot;Biała Gorączka&quot; Jacek Hugo-Bader'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xBsVk3xbyZY/TVWZFHw9FVI/AAAAAAAAACI/69e4yG24D8Q/s72-c/IMG_0014.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-5207730515861548209</id><published>2011-02-08T21:40:00.001+01:00</published><updated>2011-02-08T22:05:23.731+01:00</updated><title type='text'>Oskarżona: Wiera Gran</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TVGoXsFra-I/AAAAAAAAACE/NrTYcT6sjl4/s1600/IMG_0011.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TVGoXsFra-I/AAAAAAAAACE/NrTYcT6sjl4/s200/IMG_0011.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł: &lt;/b&gt;&amp;nbsp;Oskarżona: Wiera Gran&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &amp;nbsp;Agata Tuszyńska&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo:&lt;/b&gt; &amp;nbsp;Wydawnictwo Literackie&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron: &lt;/b&gt;462&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Moja ocena:&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt; 6 i 10&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Życie Wiery Gran (Wiery Grynberg) było jak sinusoida. Wzloty, upadki i znów wzloty, by ostatecznie&amp;nbsp; upaść. &amp;nbsp;&amp;nbsp;Biografia Żydówki to przejmująca historia, która pokazuje jak okrutny potrafi być los.&amp;nbsp; Gdyby Wiera Gran urodziła się kilkadziesiąt lat później z pewnością byłaby gwiazdą i celebrytką. Niestety, los chciał,&amp;nbsp; że urodziła się pod koniec pierwszej wojny światowej i była Żydówką.&amp;nbsp; Jej niewiarygodny talent i oszałamiająca uroda umożliwiły jej zdobycie sławy. W roku 1939 była u szczytu kariery. Znana, bogata, szczęśliwa.&amp;nbsp; Świeciła. Druga wojna światowa &amp;nbsp;zabrała jej wszystko.&amp;nbsp; Przeżyła tylko ona. &amp;nbsp;W roku 1941 wraz z matką i siostrami znalazła się w getcie warszawskim. &amp;nbsp;Tam śpiewała. Zarabiała na życie w jedyny sposób,w jaki potrafiła.&amp;nbsp; W sierpniu 1942 roku dzięki pomocy przyjaciół opuściła getto. Jej bliscy nie mieli takiego szczęścia. Matka i siostry zginęły w obozie koncentracyjnym. Wiera ukrywała się do końca wojny . Po wojnie, pełna nadziei na odzyskanie dawnego życia, udała się do rozgłośni radiowej, gdzie od Władysława Szpilmana dowiedziała się, że nie zostanie zatrudniona, bo kolaborowała z Niemcami. &amp;nbsp;To pomówienie &amp;nbsp;towarzyszyło jej do końca życia.&amp;nbsp; Gdziekolwiek się nie pojawiła towarzyszyły jej oskarżenia i napiętnowanie.&amp;nbsp; Czy rzeczywiście była winna? Nie ma na to oczywistych dowodów. Sama autorka nie potrafi &amp;nbsp;jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje się,&amp;nbsp; że Wiera zachowywała się w getcie bez zarzutu ale trzeba dopuścić możliwość, że mogło być inaczej.&amp;nbsp; W toczącym się po wojnie procesie Wiery ponad wszelką wątpliwość stwierdzono, że nie kolaborowała z Niemcami. Cóż z tego, skoro plotka poszła w świat, a ludzie wzięli ją na języki. Całe powojenne życie Wiery Gran to walka z ludźmi, którzy ja szkalują. W rezultacie spotkała ją kara najsurowsza dla artysty: przestała śpiewać, a po śmierci została zapomniana.&amp;nbsp; ( Być może książka to zmieni)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Książka Agaty Tuszyńskiej to pozycja, którą koniecznie trzeba przeczytać. &amp;nbsp;Podziw budzi ogrom pracy włożonej w jej przygotowanie oraz determinacja autorki. &amp;nbsp;&amp;nbsp;Z lektury książki wynika bowiem, że Wiera Gran u schyłku życia była osobą skrajnie nieufną i schorowaną. W „Oskarżonej…” &amp;nbsp;Agata Tuszyńska porusza tematy trudne i wciąż niewygodne, pomimo upływu wielu lat. &amp;nbsp;Historia Wiery Gran pokazuje, jakim ciężarem zostali obarczeni Żydzi, którzy ocaleli. Żyli on w poczuciu winy, że udało im się przetrwać, gdy umarło tak wielu. Czas nie zatarł ich traumatycznych wspomnień z getta. Po wojnie ludziom łatwo przychodziło rzucanie oskarżenia, że pan A czy pani B kolaborowali z Niemcami. Nawet Ci, którzy uratowali od zagłady wielu Żydów, nie mogli być pewni swojego losu. Zdarzało się również, że osoba ocalała idąc ulicą spotykała swego oprawcę.&amp;nbsp; Jednocześnie książka Agaty Tuszyńskiej to historia artystki, która z jednej strony dzięki swoim talentom miała łatwiejsze życie w getcie, z drugiej natomiast strony, być może to właśnie zawiść i zazdrość o sławę, talent i urodę spowodowały, że jej życie po wojnie stało się udręką. &amp;nbsp;Na uwagę zasługuje również rola, którą w życiu Wiery Gran odegrał Władysław Szpilman- słynny pianista. Cóż, wydaje się, że w czasie wojny niewiele było bieli. Dominowała czerń i szarość – różne odcienie szarości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-5207730515861548209?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/5207730515861548209/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/oskarzona-wiera-gran.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5207730515861548209'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/5207730515861548209'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/oskarzona-wiera-gran.html' title='Oskarżona: Wiera Gran'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TVGoXsFra-I/AAAAAAAAACE/NrTYcT6sjl4/s72-c/IMG_0011.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-6016079613577228954</id><published>2011-02-02T21:42:00.000+01:00</published><updated>2011-02-02T21:42:54.283+01:00</updated><title type='text'>Czas serca Listy - Ingeborg Bachmann, Paul Celan</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUnAhLFnpnI/AAAAAAAAAB8/Rp5cbSOHA7w/s1600/IMG_0013.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUnAhLFnpnI/AAAAAAAAAB8/Rp5cbSOHA7w/s200/IMG_0013.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„ Czas serca” Listy&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ingeborg Bachmann, Paul Celan&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;a5&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Małgorzata Łukasiewicz&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 426&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Gdyby ktoś opowiedział mi historię Bachmann i Celana nie uwierzyłabym, że jest prawdziwa.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Przeciętny Polak&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;nie zdaje sobie sprawy, kim byli Ingeborg i Paul, którzy przez ponad 20 lat korespondowali ze sobą. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jeśli jednak wybierzemy się za Odrę albo zapytamy o to pilnego studenta filologii niemieckiej odpowiedź będzie błyskawiczna. Ingeborg Bachmann i Paul Celan to czołowi niemieckojęzyczni przedstawiciele liryki powojennej. Oboje obsypani licznymi nagrodami literackimi. Ingeborg Bachmann urodziła się w Austrii w 1926 roku.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jej ojciec&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;był członkiem NSDAP. Po wojnie rozpoczęła studia filozoficzne w Wiedniu. Paul Celan to niemieckojęzyczny Żyd. Podczas wojny stracił całą rodzinę w obozie koncentracyjnym. Sam był w rumuńskim obozie pracy. Przeżył gehennę. Po wojnie mieszkał i tworzył w Bukareszcie. W 1947 roku wydał „Fugę śmierci”, a następnie owiany sławą poety przedostał się przez Węgry do Wiednia. Tam w maju 1948&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;roku poznaje 21-letnią wówczas Ingeborg. Paul Celan zakochuje się w niej „cudownie”. Obsypuje makami, dedykuje wiersz „W Egipcie” i… wyjeżdża do Paryża.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Piszą do siebie. Ona zapewnia o uczuciu, prosi o listy. On się „miga”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ona rozwija się literacko, on przeżywa ciężkie chwile w Paryżu. Spotykają się, gdy tylko mogą.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Paul decyduje, że pozostać może „tylko przyjaźń”. Ciągle do siebie piszą. Ich związek przeżywa wzloty i upadki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;On nieco chimeryczny, ona go pociesza, podtrzymuje na duchu i propaguje jego poezję gdzie i jak tylko może. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jego poezja jest dla niej inspiracją. On poznaje w Paryżu Gisele de Lestrange, z którą się żeni.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Żona godzi się z faktem, że w życiu Paula jest Ingeborg. Panie się poznają i też korespondują. Bachmann związuje się z Maxem Frischem. Ingeborg doprowadza do spotkania obu mężczyzn. Panowie również ze sobą korespondują. Ingeborg staje za Paulem murem, kiedy ten zostaje oskarżony o plagiat. Ten tego nie dostrzega. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Paul załamuje się psychicznie. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wyrzeka się Ingeborg. Jego choroba się pogłębia, aż w końcu popełnia samobójstwo.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Po jego śmierci Ingeborg nadal koresponduje z Gisele.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;To piękna, poruszająca historia i obserwujemy ją dzięki listom Bachmann, Celana, a także Gisele de Lestrange i Maxa Frisha. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czytając listy, czuję jakbyśmy naruszamy ich prywatność, jednak dzięki temu można głębiej poczuć historię Bachmann i Celana. Ich listy są fenomenalne. Piękny język, wspaniała literatura. Niejednokrotnie autorzy podkreślają, że to już któraś tam wersja listu, którą przygotowują do wysłania. Bardzo chcą być dobrze i precyzyjnie zrozumiani. Partie listów dotyczące uczuć, przemyśleń, co do istoty ich związku przeplatają się z rzeczowymi uwagami dotyczącymi kolejnych wierszy, kwestii związanych z honorariami za pracę, czy informacjami technicznymi o miejscu i czasie publikacji kolejnych publikacji. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Gwoli ścisłości muszę dodać, że lektura „Listów” wcale nie jest łatwa.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Same listy stanowią połowę książki. Reszta to objaśnienia do poszczególnych listów, bibliografia, tablica chronologiczna oraz komentarze.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ja lekturę rozpoczęłam od komentarzy, potem przejrzałam tablicę chronologiczną, a następnie rozpoczęłam lekturę listów, a jednocześnie zrobiłam sobie zakładki do objaśnień i tablicy. I tak po kolei czytałam list po liście. Sklejałam poszczególne elementy tej wspaniałej historii. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dzięki „Listom” miłość Bachmann i Celana pozostanie wieczna, ale mam też nadzieję, że czytelnicy zadają sobie trud i zapoznają się z twórczością. „Listy” dają bowiem&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;jedynie niewielką próbkę&amp;nbsp;talentu Ingeborg i Paula.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Świetna lektura na „5 z plusem” &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i „9”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-6016079613577228954?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/6016079613577228954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/czas-serca-listy-ingeborg-bachmann-paul.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/6016079613577228954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/6016079613577228954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/czas-serca-listy-ingeborg-bachmann-paul.html' title='Czas serca Listy - Ingeborg Bachmann, Paul Celan'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUnAhLFnpnI/AAAAAAAAAB8/Rp5cbSOHA7w/s72-c/IMG_0013.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-1929222598965860040</id><published>2011-02-01T20:40:00.000+01:00</published><updated>2011-02-01T20:40:29.157+01:00</updated><title type='text'>"Pod wąs" - Igor Zalewski</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;Tytuł: „ Pod wąs”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Autor: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Igor Zalewski&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Wydawnictwo: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;The Facto&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Ilość stron: 372&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Pod wąs” to zbiór felietonów Igora Zalewskiego opublikowanych w latach 2008-2010 min. w gazetach &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Polska The Times”, „Playboy” , „Fakcie” „Elle”. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Felietony zostały uporządkowane &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i podzielone na tematyczne rozdziały. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jak dla mnie zdecydowanie najlepszym rozdziałem jest „Mediokwik” traktujący o absurdach i nie tylko naszej telewizji czy prasy. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Igor Zalewski porusza również bardziej przyziemne kwestie takie jak:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;codzienne zmagania z&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;różnorakimi PIN-ami,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;światłami na przejściu dla pieszych, operatorami telefonów komórkowych, mimowolnym podsłuchiwaniem w tramwaju przez współpasażerów arcyważnych rozmów na tematy egzystencjonalne, a także mierzy się ze wszechobecną polityką. Słowem: samo życie! &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czytając książkę rżałam niemiłosiernie ze śmiechu. Mogę tylko niezawistnie zazdrościć &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;lekkości pióra i poczucia humoru. Każdy z felietonów skrzy dowcipem&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i zgrabną puentą. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Cieszy mnie, że mamy w naszym pięknym kraju felietonistę, który potrafi dostrzec absurdy życia codziennego i celnie je wypunktować. Oby więcej takich pozycji.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Dodam jeszcze, że nie ze wszystkimi obserwacjami pana Igora mogę się zgodzić, na przykład,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;że poseł Gowin to polityk anachroniczny, który nie uległ „chorobie piaryzmu”, ale to zupełnie nie zmienia mojego zdania na temat książki. Polecam&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;ją wszystkim, którzy lubią analizować wydarzenia dnia codziennego zarówno te polityczne jak i społeczne.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książkę oceniam na szkolną piątkę.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-1929222598965860040?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/1929222598965860040/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/pod-was-igor-zalewski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1929222598965860040'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/1929222598965860040'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/02/pod-was-igor-zalewski.html' title='&quot;Pod wąs&quot; - Igor Zalewski'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-2646790988931848540</id><published>2011-01-26T19:36:00.000+01:00</published><updated>2011-01-26T19:36:15.266+01:00</updated><title type='text'>Pocałunek żelaza - Paricia Briggs</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUBooT4mioI/AAAAAAAAAB0/zdSN2vap7I8/s1600/IMG_0012.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUBooT4mioI/AAAAAAAAAB0/zdSN2vap7I8/s200/IMG_0012.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Pocałunek&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;żelaza&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Patricia Briggs&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;fabryka słów&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dominika Schimscheiner&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 405&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;Seria z Mercedes Thomson&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Pocałunek żelaza” to trzecia książka o przygodach Mercedes Thomson. Wcześniejsze „ Zew księżyca” i „Więzy krwi” zostały wydane ładnych parę lat temu, a następnie zapanowała cisza. Kiedy już myślałam, że przyjdzie mi czytać o dalszych losach Mercedes w języku angielskim, wydawnictwo &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Fabryka Słów” &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;opublikowało kolejną cześć powieści i wznowiło poprzednie części.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książka leżała u mnie od jakiegoś czasu i czekała na właściwy moment.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I oto nadszedł. Spiętrzenie czynników stresogennych spowodowało, że zupełnie nie mogłam się skupić (nie mówiąc już o śnie). Odłożyłam więc na bok inne lektury i zabrałam się za czytanie „Pocałunku żelaza”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Pocałunek żelaza” to typowy urban fantasy ze wszystkimi plusami i minusami &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;tego gatunku. Patricia Briggs powiela bowiem znany już dobrze schemat. Bohaterką powieści jest kobieta -Mercedes Thomson. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Mercy ( bo tak nazywają ją przyjaciele)&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;jest Indianką i zmiennokształtną. Mieszka w Tri-Cities wraz z sublokatorem Samuelem&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;(wilkołakiem), który był jej pierwszą miłością. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jej sąsiadem jest Adam – szef miejscowego stada wilkołaków. Nie muszę chyba dodawać, że obaj panowie smalą cholewki do Mercedes.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jest jeszcze Zee, od którego Mercedes kupiła warsztat samochodowy, w którym pracuje. Zee to Pradawny i należy do grupy nieludzi. To właśnie Zee prosi Mercedes o pomoc. W rezerwacie nieludzi dokonano serii zabójstw szczególnych i ważnych &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;członków społeczności.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Zadaniem Mercy, jako kojota, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;jest&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;sprawdzenie tropów i&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„wywąchanie” sprawcy. Jest to sprawa o tyle trudna, że społeczność nieludzi&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;wyjątkowo ceni sobie prywatność , a decydując się na ujawnienie nie przekazali ludziom wszystkich informacji o swojej naturze. W wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności, na który wpływ miała główna bohaterka, Zee zostaje oskarżony o zabicie człowieka.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mercedes wierzy jednak w jego niewinność i zrobi wszystko, by jej mentor i przyjaciel wyszedł na wolność. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Z powieści wyłania się raczej smutny obraz człowieka. Ironicznie rzecz ujmując pointa książki brzmi „człowiek człowiekowi wilkiem”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Pocałunek żelaza” to sprawnie napisana powieść. Akcja toczy się wyjątkowo szybko i aż do ostatniej kartki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Utwór został napisany prostym językiem, a co za tym idzie czyta się go szybko.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Bez dwóch zdań mocną stroną serii o Mercedes Thomson są wykreowane przez Patricię Briggs postacie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mercy to silna dziewczyna, dobrze wykształcona,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;rozsądna, ma poukładane w głowie, jej decyzje są logiczne i wynikają&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;ze sposobu wychowania. Mercy szczególnie mocno ceni sobie przyjaźń, a dla przyjaciół jest &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;w stanie się poświęcić. Równie ciekawą postacią jest jej współlokator Samuel – wilkołak. Samuel jest synem „szefa szefów”. Jest lekarzem, choć łaknie krwi.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mimo zdolności przywódczych decyduje się podążać własną drogą i wybiera życie samotnika.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ciekawych postaci w powieści jest znacznie więcej. Wymienię tu chociażby Warrena- wilkołaka geja czy Adama – szefa miejscowej watahy .&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie oszukujmy się jednak.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„ Pocałunek żelaza” to nie wybitne dzieło literatury, a jedynie „czytacz”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Mając jednak do wyboru kilka utrzymanych w podobnych tonie powieści ( np. Charlaine Harris, Ilona Andrews itd.) uważam, że najlepszym wyborem jest Patricia Briggs i jej seria o Mercedes Thomson.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Powieść oceniam na &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;szkolną czwóreczkę, a w skali dziesięciostopniowej&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;na&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„6,5”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-2646790988931848540?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/2646790988931848540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/pocaunek-zelaza-paricia-briggs.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2646790988931848540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2646790988931848540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/pocaunek-zelaza-paricia-briggs.html' title='Pocałunek żelaza - Paricia Briggs'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TUBooT4mioI/AAAAAAAAAB0/zdSN2vap7I8/s72-c/IMG_0012.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-7413018945738224292</id><published>2011-01-22T22:27:00.000+01:00</published><updated>2011-01-22T22:27:14.656+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTtKIaPgctI/AAAAAAAAABw/rY7VoBAc0-8/s1600/IMG_0018.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTtKIaPgctI/AAAAAAAAABw/rY7VoBAc0-8/s200/IMG_0018.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;ŻAR Oddech Afryki&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dariusz Rosiak&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;otwarte na świat&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron:&lt;/b&gt; 341&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Żar Oddech Afryki” Dariusza Rosiaka to lektura, którą polecam tym, którzy mają ochotę poszerzyć &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;horyzonty, a przede wszystkim wiedzę na temat współczesnej Afryki. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Reportaże powstały w latach 2007-2010 podczas podróży autora w ramach cyklu „Trójka przekracza granice”. Dariusz Rosiak odwiedził Senegal, Zimbawbe, Mali, Ghanę, Etiopię, Rwandę, Demokratyczną Republikę Konga, Ugandę, Angolę Kenię, Południowy Sudan, Tanzanię i Republikę Południowej Afryki. Każdemu z tych krajów poświęcił odrębny rozdział. Lekturę książki można sobie zatem dawkować powoli niczym dobre wino. Mnie zajęło to ponad trzy tygodnie. Po każdym rozdziale musiałam zrobić sobie przerwę. Wygooglować kraj, obejrzeć mapę, poczytać informację z sieci i przemyśleć to, co przeczytałam. Autor odwiedzając poszczególne państwa skupił się na przedstawieniu ich obecnej sytuacji ekonomicznej i politycznej. Ogromnym plusem reportaży jest obszerny acz klarowny rys historyczny pozwalający na uzmysłowienie czytelnikowi trudnej i bolesnej drogi poszczególnych państw od czasów kolonialnych po dzień dzisiejszy. Autor odwiedzając poszczególne kraje spotykał się z ich mieszkańcami i byli to zarówno przedstawiciele obecnie urzędującej władzy jak i opozycji. Dariusz Rosiak rozmawiał również z Polakami mieszkającymi w Afryce. Byli to przeważnie misjonarze i siostry zakonne. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jednocześnie zadawał niewygodne pytania dotyczące przyszłości Afryki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Rozważał konieczność ograniczenia pomocy niesionej Afryce w ramach misji ONZ. Pytał o stosunek Europejczyków i Amerykanów do Afrykanów. Wskazywał na rolę i funkcje, które pełnią na Czarnym Lądzie. Takiej postawie przeciwstawiał podejście Chińczyków, którzy, bez zbędnych pytań, inwestują pieniądze w Afryce przyczyniając się do jej rozwoju gospodarczego, a w zamian czerpią zyski z bogatych zasobów naturalnych kontynentu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Szczerze polecam tę pozycję, ale być może nie jestem obiektywna, gdyż bardzo cenię sobie reportaże. O Afryce warto czytać zwłaszcza, że okazja do odwiedzenia opisywanych w reportażu państw może się nie nadarzyć. „ ŻAR Oddech Afryki” to lektura wciągająca aczkolwiek, jak już wcześniej zauważyłam, książkę czytałam powoli. Autor zmusza czytelnika do myślenia, jednocześnie nie podsuwa prostych rozwiązań.W świetle aktualnych wydarzeń w Sudanie Południowym warto dowiedzieć się czegoś więcej o tym kraju czytając powyższy reportaż. Przy okazji można dowiedzieć się dużo interesujących faktów o Afryce i jej mieszkańcach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Moja ocena książki: „5”, „8,5”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-7413018945738224292?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/7413018945738224292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/tytu-zar-oddech-afryki-autor-dariusz.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7413018945738224292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7413018945738224292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/tytu-zar-oddech-afryki-autor-dariusz.html' title=''/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTtKIaPgctI/AAAAAAAAABw/rY7VoBAc0-8/s72-c/IMG_0018.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-2794567560703246343</id><published>2011-01-19T22:40:00.000+01:00</published><updated>2011-01-19T22:40:07.106+01:00</updated><title type='text'>OGRÓD wiecznej wiosny - Cristina Lopez Barro</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTdYvhmsofI/AAAAAAAAABs/TrgWqh639rw/s1600/IMG_0010.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTdYvhmsofI/AAAAAAAAABs/TrgWqh639rw/s200/IMG_0010.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;OGRÓD wiecznej wiosny&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Cristina Lopez Barro&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Otwarte&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Sylwia Mazurkiewicz - Petek&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 340&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Nie wiem, co mnie podkusiło do zakupu&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Ogrodu wiecznej wiosny”. Być może była to świetna okładka, być może nadzieja, że moje kolejne spotkanie z hiszpańska literaturą okaże się w końcu udane, a może zwyczajne przedświąteczne szaleństwo. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Nie jestem fanką opowieści o potędze miłości, miłości zakazanej, miłości nieszczęśliwej czy też rodzinnych dramatów z miłością w tle. Czasem jednak zdarza mi się przeczytać taką powieść i przyznaję się bez bicia podoba mi się, a co najważniejsze nie mam też poczucia zmarnowanego czasu. Niestety, tym razem tak nie było. Niemniej jednak wiem, że książka zebrała dużo pozytywnych recenzji i rozumiem, że może się podobać. Ja po prostu nie jestem docelowym odbiorcą tego typu literatury.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Ogród wiecznej wiosny” to historia kobiet z rodu Laguna. Akcja powieści rozpoczyna się u schyłku XIX wieku, a kończy w czasach współczesnych. Clara Laguna wraz z matką (czarownicą) mieszkają na skraju kastylijskiego miasteczka. Nad kobietami z rodziny Lagun wisi klątwa. Żadna z nich nie była mężatką i rodzą jedynie dziewczynki. Zakochują się raz i to na dodatek nieszczęśliwie. Clara zakochuje się w andaluzyjskim szlachcicu, który na wieść o jej ciąży ucieka, gdzie przysłowiowy pieprz rośnie, pozostawiając Clarze naprędce zakupiony dom ( Colin Farrell? ). &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Clara postanawia się zemścić. Odtąd cała reszta jej życia podporządkowana będzie obsesyjnej wendecie.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Swoim zachowaniem zrujnuje swoje życie oraz &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;życie swojej córki, Manueli. Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa i młodości także odcisnęły piętno na Manueli, która „dzielnie” kontynuowała tradycję rodzinną i wydała na świat córkę Olvidio. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pomimo szczerych chęci ta historia mnie nie urzekła. Denerwowało mnie irracjonalne postepowanie kobiet z rodu Laguna, a poetycki język powieści na mnie nie działał. Potraktowałam zatem i książkę okrutnie i zapoznałam się z jej treścią za pomocą techniki „szybkiego czytania”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Książkę oceniam na szkolną „3” i „4” w skali 10-cio stopniowej, a panienki i kobiety o romantycznych duszach zapewniam, że moją opinią nie należy się przejmować, tylko samemu &amp;nbsp;ją sobie wyrobić &amp;nbsp;po przeczytaniu lektury.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-2794567560703246343?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/2794567560703246343/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/ogrod-wiecznej-wiosny-cristina-lopez.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2794567560703246343'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2794567560703246343'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/ogrod-wiecznej-wiosny-cristina-lopez.html' title='OGRÓD wiecznej wiosny - Cristina Lopez Barro'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTdYvhmsofI/AAAAAAAAABs/TrgWqh639rw/s72-c/IMG_0010.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-4405417415984694062</id><published>2011-01-17T16:24:00.000+01:00</published><updated>2011-01-17T16:24:17.430+01:00</updated><title type='text'>1Q84 Haruki Murakami</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTReczCt8_I/AAAAAAAAABo/PHY_A37Bi2Y/s1600/IMG_0008.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://2.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTReczCt8_I/AAAAAAAAABo/PHY_A37Bi2Y/s200/IMG_0008.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;1Q84&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor:&lt;/b&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Haruki Murakami&lt;span style="font-size: 12.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA S.A&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Annna Zielińska-Elliott&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 479&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Zgodnie z najnowszymi trendami masowej, telewizyjnej popkultury o powieści Murakamiego trzeba powiedzieć : „ Ta ksionszka iz soł hipnotajyzn”, a podkreślając jej walory należy dodać: „Jesteśmy w Medioooolanie”. I wszystko to będzie prawdą! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Czytałam wiele recenzji powyższej pozycji i wszystkie były pozytywne. Na jej temat tyle już zostało powiedziane i napisane, że moja opinia wydaje się zbędna. Ograniczę się zatem do kilku uwag.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;1Q84 to pierwsza część powieści Murakamiego. Akcja toczy się w Japonii w roku 1984 i tajemniczym 1Q84 roku. Bohaterami książki są młodzi 30-letni ludzie:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Aomame, trenerka sztuka walki, masażystka, a po godzinach perfekcyjna zabójczyni mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet (!) i jej rówieśnik Tengo, mężczyzna wybitnie inteligentny, nauczyciel matematyki i pisarz.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Wiodą uporządkowane życie, ale nade wszystko są przerażająco samotni, z czego nie do końca zdają sobie sprawę. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Łączy ich nieszczęśliwe dzieciństwo. Aomame i Tengo żyją swoimi życiami i początkowo wydaje się, że się nie znają i raczej nie będą mieli okazji poznać.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Atmosfera powieści jednak zagęszcza się i czytelnik czeka aż ścieżki tych dwojga się przetną.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W 1Q84 Murakami porusza całą gamę problemów społecznych. Mamy, zatem do czynienia z mężczyznami sukcesu, którzy po powrocie do domu zmieniają się w psychopatów, poznajemy sposób działania i ewoluowania sekt i wreszcie mierzymy się, że wspomnianą wcześniej samotnością człowieka. Murakami nie szczędzi nam również elementów fantastycznych. W pozornie „normalnym” roku 1Q84 mamy dwa księżyce, są i tajemniczy i złowieszczy „Little people” ( Według Orwella w 1984 rządzić miał Big Brother, a mamy Little People). &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Wspomnieć również należy o fantastycznie nakreślonych postaciach drugoplanowych: 17- sto letniej Fukaeri, redaktorze i wydawcy Komatsu,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Starszej Pani , Profesorze czy Ayumi.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się ich losy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Reasumując, 1Q84 to świetnie napisana książka łącząca kilka gatunków literackich.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Każdy znajdzie tam, coś dla siebie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;/span&gt;Powieść oceniam na „5+” i „ 9,5”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-4405417415984694062?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/4405417415984694062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/1q84-haruki-murakami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4405417415984694062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/4405417415984694062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/1q84-haruki-murakami.html' title='1Q84 Haruki Murakami'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTReczCt8_I/AAAAAAAAABo/PHY_A37Bi2Y/s72-c/IMG_0008.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-7685129764980060249</id><published>2011-01-14T21:21:00.000+01:00</published><updated>2011-01-14T21:21:13.067+01:00</updated><title type='text'>Kaznodzieja</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTCvfEt0TQI/AAAAAAAAABk/DBb__n5x8dY/s1600/IMG_0003.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTCvfEt0TQI/AAAAAAAAABk/DBb__n5x8dY/s200/IMG_0003.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&amp;nbsp;&lt;b&gt;Tytuł&lt;/b&gt;: Kaznodzieja&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Camilla L&lt;span style="font-size: 12.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;"&gt;ackberg&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;:&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Czarna Owca Sp. z o.o.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Inga Sawicka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 438&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Kaznodzieja” to drugi tom sagi kryminalnej rozgrywającej się w Fjallbace.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W trakcie upalnego lata sześciolatek, podczas zabawy w Wąwozie Królewskim, odnajduje zwłoki młodej, nagiej kobiety. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Podczas oględzin policyjni technicy odkrywają szkielety dwóch innych osób. Okazuje się, że zabójstwo powiązane jest ze sprawami zaginięć kobiet, które miały miejsce ponad dwadzieścia lat temu.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;W sprawę zamieszana jest zamożna rodzina Hultów.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„Kaznodzieja” to zarówno&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;kryminał, jak i powieść obyczajowa&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;oraz psychologiczna.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Autorka świetnie nakreśliła portret skonfliktowanej ze sobą, wielopokoleniowej rodziny Hultów. Tytułowy Kaznodzieja to &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ephrahim Hult -&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;znany na zachodnim wybrzeżu Szwecji przywódca duchowy i uzdrowiciel. Jego dwaj synowie Gabriel i Johanes są jak ogień i woda. Johanes to lekkoduch, ulubieniec ojca i kobiet, zaś Gabriel to osoba powściągliwa, która uważa, że ojciec wzbogacił się oszukując ludzi i ma do niego żal.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Autorka umiejętnie ukazała całą sieć kłamstw i oszustw, którymi karmiła się rodzina Hultów, co doprowadziło to konfliktu pomiędzy braćmi i finalnie spowodowało tragedię. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Z drugiej strony „Kaznodzieja” to opowieść o policjantach z Tanumshede. Wśród nich prym wiedzie, oczywiście Patrik, główny bohater powieści.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Poznajemy również młodego, sympatycznego Martina, który ma zadatki na świetnego policjanta, a także frustrata Ernsta, sympatyczną Annikę, Gostę i mojego ulubieńca komisarza Mellberga. Z powieści dowiadujemy się, że ( a jakże!) szwedzka policja jest słabo opłacana, na opinię od patologów i z laboratorium kryminalistycznego czeka się wyjątkowo długo, choć dawne znajomości pomagają i potrafią przyspieszyć pracę.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Można więc rzec, że równie dobrze akcja powieści mogłaby się toczyć w polskiej, niemieckiej czy też angielskiej nadmorskiej miejscowości.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Niewątpliwą zaletą tej powieści jest ograniczenie roli Eriki i wątków romansowych. Nie oznacza to jednaj, że autorka zupełnie zrezygnowała z postaci Eriki. Wręcz przeciwnie! W „Kaznodziei” Erika zaznaje „uroków” życia w nadmorskiej miejscowości w czasie szczytu sezonu letniego.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Przyznaję, że ten wątek ubawił mnie setnie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Niestety, po raz kolejny, rozwiązanie zagadki kryminalnej okazuje się dość banalne i tylko czekałam, kiedy laboratorium kryminalistyczne potwierdzi moje domysły.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Uważam jednak, że drugi tom sagi jest znacznie lepszy od pierwszego, dlatego książkę oceniam na „4+”, zaś w skali 10-cio stopniowej daję jej „7”.&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-7685129764980060249?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/7685129764980060249/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/kaznodzieja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7685129764980060249'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/7685129764980060249'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/kaznodzieja.html' title='Kaznodzieja'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TTCvfEt0TQI/AAAAAAAAABk/DBb__n5x8dY/s72-c/IMG_0003.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-6774086266239660573</id><published>2011-01-12T18:33:00.000+01:00</published><updated>2011-01-12T18:33:18.659+01:00</updated><title type='text'>Księżniczka z lodu</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TS3lCDaNCMI/AAAAAAAAABg/m7yrlNS5omk/s1600/IMG_0002.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" src="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TS3lCDaNCMI/AAAAAAAAABg/m7yrlNS5omk/s200/IMG_0002.JPG" width="132" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tytuł:&lt;/b&gt; Księżniczka z lodu&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Camilla L&lt;span style="font-size: 12.0pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 11.0pt;"&gt;ackberg&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Czarna Owca Sp. z o.o.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Inga Sawicka&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 424&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Długo opierałam się modzie i nie czytałam szwedzkich kryminałów, ale w chwili słabości sięgnęłam po jeden z nich i przepadłam z kretesem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Księżniczka z lodu to kryminał pisany przez kobietę dla kobiet. To pierwsza część sagi, której akcja toczy się w małej, nadmorskiej miejscowości, Fjallbacka, w Szwecji.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Do miasteczka, po śmierci rodziców przyjeżdża Erica Falk. Erika jest pisarką poszukującą natchnienia. Podczas porannego spaceru &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;spotyka roztrzęsionego Eilerta Berga, który w trakcie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;rutynowych oględzin w domu pięknej Alexandry Wijkner, odkrywa jej zwłoki.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Erika była najbliższą przyjaciółką Alexandry z czasów dzieciństwa. Wiedziona przeczuciem i za namową rodziny Alexandry, Erika rozpoczyna własne dochodzenie starając się na nowo poznać dawną przyjaciółkę i ustalić motywy jej postępowania. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Akcja powieści toczy się wartko, a wielość narratorów bezpośrednich sprawia, że na to samo wydarzenie czytelnik spojrzeć może z perspektywy kilku bohaterów.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Głównymi bohaterami powieści są Erika i&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;policjant Patrik&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;i to ich oczami najczęściej widzimy otaczającą ich rzeczywistość, jednak to postacie drugoplanowe stanowią o sile tej książki. Moim ulubieńcem&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;niezmiennie pozostaje szef policji w Tanumshede- komisarz Mellberg, nieudolny amant z wronim gniazdem na głowie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Camila Lackberg umiejętnie łączy cechy kryminału z powieścią obyczajową, a nawet elementami romansu. Pisze prostym, łatwym do zrozumienia językiem i wyjątkowo trafnie charakteryzuje Fjallbacke i &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;społeczność w niej żyjącą. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Jej spostrzeżenia są celne, lekko złośliwe, a przy tym wyjątkowo zabawne.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Minusem książki pozostaje wątek kryminalny.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Pomimo że fabuła jest dobrze skonstruowana, jednak czytelnik szybko domyśla się rzeczywistego przebiegu zdarzeń i bezbłędnie jest w stanie wskazać zabójcę. Niestety w książce nie ma, tak pożądanego dla kryminału, nieoczekiwanego zwrotu akcji i zaskakującego zakończenia. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Mnie osobiście nieco irytował również wątek romansowy, choć przyznaję, że&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;perypetie miłosne Eriki bywały zabawne i trzymałam za nią kciuki.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Księżniczka z lodu” nie jest może kryminałem wybitnym, jednak nie żałuję, że przeczytałam tę pozycję. Książka jest miłym „czasoumilaczem” &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;i pozwala oderwać się od codziennych problemów i o to właśnie chodzi, prawda?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Moja&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;„szkolna” ocena powieści to „4”, zaś w skali 1-10 daję jej „6,5”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-6774086266239660573?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/6774086266239660573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/ksiezniczka-z-lodu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/6774086266239660573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/6774086266239660573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/ksiezniczka-z-lodu.html' title='Księżniczka z lodu'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TS3lCDaNCMI/AAAAAAAAABg/m7yrlNS5omk/s72-c/IMG_0002.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-4548635376403336351.post-2474015917292311331</id><published>2011-01-11T15:38:00.001+01:00</published><updated>2011-01-11T16:28:32.675+01:00</updated><title type='text'>Dziewczyny z Rijadu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TSxoPQVGqyI/AAAAAAAAABc/vcVg5Fp5Quc/s320/IMG_0006.JPG" width="212" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;Tytuł&lt;/b&gt;: Dziewczyny z Rijadu&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;Autor&lt;/b&gt;: Radża as- Sani &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;Wydawnictwo&lt;/b&gt;: Smak słowa&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &lt;b&gt;Tłumaczenie&lt;/b&gt;: Eryka Lehr&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;&lt;b&gt;Ilość stron&lt;/b&gt;: 284&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp; &amp;nbsp;Rijad to stolica Arabii Saudyjskiej, islamskiego królestwa, &amp;nbsp;w którym &amp;nbsp;surowe zasady szariatu stanowią prawo.&amp;nbsp;Państwo propaguje patriarchalny styl życia rodzinnego, a co za tym idzie tylko niewielki procent kobiet ma możliwość podjęcia nauki.&amp;nbsp; Biorąc to wszystko pod uwagę, a także fakt, że autorka jest Saudyjką, która napisała powieść o młodych dziewczynach z Rijadu moje oczekiwania, co do powyższej pozycji były spore.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; „Dziewczyny z Rijadu” to opowieść o 4 przyjaciółkach: Gamrze, Michelle, Sadim&amp;nbsp; i Lamis.&amp;nbsp; Dziewczyny należą na klasy uprzywilejowanej, są bogate, uczą się i studiują. &amp;nbsp;Gonią w poszukiwaniu romantycznej miłości w nadziei, że mężczyzna, którego poślubią okaże się tym jedynym i zapewni im szczęście. Gamra wychodzi za mąż za Raszida, którego przed ślubem spotkała zaledwie jeden raz. Michelle, której matka jest Amerykanką, spotyka się z Fajsalem, chłopakiem poznanym przypadkowo w centrum handlowym.&amp;nbsp; Sadim to romantyczka, wierząca, że spotka mężczyznę, który będzie jej drugą połową, zaś Lamis to studentka medycyny, osoba otwarta na świat i kontaktowa. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Radża as- Sani ukazuje czytelnikowi świat, który dla nas chrześcijan jest niedostępny. Możemy zatem, dla przykładu, śledzić tradycyjne wesele, dowiedzieć się nieco więcej o „kontrakcie małżeńskim” oraz sposobie przeprowadzenia&amp;nbsp; rozwodu. Część powieści traktująca o zwyczajach arabskich oraz „zwyczajnym życiu” młodych dziewcząt jest wyjątkowo interesująca. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na pochwałę zasługuje również forma powieści. &amp;nbsp;Swoją opowieść autorka snuje poprzez cotygodniowe maile wysyłane na listę mailingową. Odbiorcami jej maili jest większość mieszkańców Arabii Saudyjskiej, mająca dostęp do internetu. &amp;nbsp;&amp;nbsp;Autorka każdego maila rozpoczyna od cytatu bądź wiersza, następnie w kilku zdaniach prowadzi polemikę z czytelnikami i&amp;nbsp; przechodzi do opowieści o którejś z dziewcząt.&amp;nbsp; &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Przyznaję, że książkę czyta się szybko i pomimo, że nie jestem fanką „romansów i romantycznych uniesień” szczerze kibicowałam bohaterkom z nadzieją, że znajdą swoje szczęście.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Na tym jednak zalety książki się kończą.&amp;nbsp; Dialogi w powieści są płytkie, przez co czytelnik odnosi wrażenie, że bohaterki to kilkunastolatki nie do końca rozwinięte intelektualnie.&amp;nbsp; Ilość zdań wielokrotnie złożonych jest tak duża, że traci się sens wypowiedzi.&amp;nbsp; Odniosłam również wrażenie, że spora część narracji jest zbędna, zaś te wątki, które wymagałyby głębszego opisu zostały potraktowane skrótowo i są spłycone. Jak mniemam intencją autorki było ukazanie, że młode inteligentne dziewczyny mogą żyć godnie w świecie zdominowanym przez konserwatywnych mężczyzn i być dumne z tego, że są kobietami żyjącym zgodnie z prawami islamu. Niestety, ja odebrałam bohaterki powieści jako naiwne i głupie panienki, które pomimo, że dano im szansę i ukończyły prestiżowe szkoły niewiele z nauki wyniosły. Dziewczyny pomimo głębokich zapewnień o swojej religijności, kiedy tylko nadarzała się okazja, łamały przyjęte zasady, po to by, dla przykładu, spotkać się z chłopakiem, czy też po to, by ubrać się „po europejsku” podczas podróży poza granice kraju. Powszechnie wiadomo jednak, że „jak trwoga, to do Boga” i gdy miały kłopoty sercowe czy musiały podjąć ważniejszą decyzję, po radę udawały się do Najwyższego. Ot, przykładne muzułmanki! &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; Reasumując, książka nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Używając szkolnej skali ocen daję jej „3+”, zaś w skali 10-cio stopniowej "5"&amp;nbsp;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/4548635376403336351-2474015917292311331?l=kulturalnyterrier.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/feeds/2474015917292311331/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/dziewczyny-z-rijadu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2474015917292311331'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/4548635376403336351/posts/default/2474015917292311331'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://kulturalnyterrier.blogspot.com/2011/01/dziewczyny-z-rijadu.html' title='Dziewczyny z Rijadu'/><author><name>HaNisia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/17415211444083758131</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='24' src='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TRs2ZDJN88I/AAAAAAAAAAQ/yqcnPwaA44o/S220/19-03-06_1858.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_KX1opRbssr0/TSxoPQVGqyI/AAAAAAAAABc/vcVg5Fp5Quc/s72-c/IMG_0006.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
